Rosną ceny materiałów budowlanych o kilkadziesiąt procent rocznie. Zastanawiam się jak mają spaść te ceny nieruchomości o których ludzie teraz głoszą? W sensie, że ludzie zaczną wyprzedawać mieszkania, aby spłacić kredyty?
Jaki macie tok rozumowania w sprawie










Ich reakcja nawet na plotki dotyczące próby zrobienia z tym czegokolwiek, żeby zwykły Kowalski miał łatwiej? Jazgot o brudnych łapach roboli, LITERALNIE KOMUNIZM itp.
Problem jest taki, ze prawdopodobnie 99% tych którzy piszą tu co dzień o spadkach i jakichś kredyciarzach, nawet gdyby spadki wyniosły 25% nie kupiłoby mieszkania. Oni nie rozumieją, ze aby jakieś poważne (rzędu 15% ++) spadki nastąpiły musiałby jebnąć taki kryzys, ze dotknąłby całego społeczeństwa, każdego, dosłownie każdego, bezrobocie 20% to minimum, i nawet jeśli byliby tym kto zachował pracę, na pewno nie byłoby "nastroju" na poważne inwestycje -