Horror w gospodarstwie. Krowy tonęły we własnych odchodach

Prokurator, policja i inspektorzy ds. ochrony zwierząt od kilku godzin pracują w miejscowości Kwik w powiecie piskim, gdzie dokonano makabrycznego odkrycia. W jednym z gospodarstw krowy tonęły we własnych odchodach.
z- 103
- #
- #
- #
- #
- #



















Widziałem gościa miesiąc temu jak byłem w okolicy że znajomymi. Jak się woli walnąć flaszkę o 9 rano to są tego efekty.
Patologia wioskowa jakich pełno w całej Polsce. Jedyny plus że tu się "g---o wylało" i to dosłownie.
Rodzina zadłużona na grube pieniądze, na całym gospodarstwie siedział od dawna komornik który chyba liczył że wyjdą na prostą
Gospodarstwo było na 59 letnią matkę, 39 letni syn zamiast ogarniać wolał robić po kilka butelek wódki z kolegami.
Ale zamiast robić wolał chlać.
Napiszę tylko:
"Oto skutki, picia z kolegami wódki."
Sprzedać nie mogli bo wszystko trzymał już komornik, który najwyraźniej liczył na to że wyjdą z długów z taką ilością zwierząt -
90mto było zarejestrowany - a na chwilę obecną to możne połowa została. Kolejny jakiś wałek żeby było na picie.
Ale ty tego nigdy nie zrozumiesz najwyraźniej.
Mam ci streścić całą historię rodziny od śmierci ojca, przez to jak drugi brat starał się ciągnąć gospodarstwo, o jego śmierci i co działo się dalej?
Zapomnij.
Więc na upartego można i dopatrywać się winy komornika, bo gdyby krowy zostały sprzedane to chociaż część długów byłaby spłacona - a tak, nie ma krów, nie ma nic. Tylko gnój...
Niestety, pić trzeba umieć z umiarem i czasem najzwyczajniej potrafić powiedzieć "nie, dzisiaj nie piję..."
Szkoda i zwierząt, i ludzi i straconego majątku. Ojciec to pewnie się w grobie przewraca.