✨️ Jak poradzić sobie w toksycznym związku?
Nie potrafię odejść od toksycznej osoby, po prawie dekadzie czuje się jak wrak, nie mogę wrócić do rodzinnego domu, nie mogę wyjechać też z Polski by zacząć coś od początku, bo pewne sprawy mnie trzymają jeszcze w Polsce. Nie mamy dzieci, nie mam perspektyw, cały czas podcinane są mi skrzydła, a ostatnio totalne chamskie słowa są rzucane w moją stronę. Bardzo dużo włożyłem na początku
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim jeśli nie odetniesz się od trucizny (czyt. Toksycznego związku) to nic Ci nie pomoże. Terapie nie są po to by nauczyć się żyć w toksycznych warunkach złych relacji czy sytuacji tylko by uświadomić sobie w czym tkwi problem, zebrać się by zrobić coś by problem rozwiązać lub porzucić a następnie by się poskładać do kupy. Obecnie funkcjonujesz trochę tak jakbyś uważał że antybiotyki, maści na gojenie ran i opatrunki nie
  • Odpowiedz
✨️ Czy życie z rodzicami to raj dla singli?
Change my mind ale najlepiej to ustawiły się ci #przegryw którzy są wiecznymi singlami, więc mieszkają z rodzicami (którzy na dodatek nie robią im kwasów) ale na tyle ogarnięci żeby załapać sobie pracę zdalną albo chociaż hybrydę z dojazdem max 1h. Znam takie osoby i żyją jak pączki w maśle albo inaczej mówiąc takie typy żyją tak jakby ktoś z Europy
mirko_anonim - ✨️ Czy życie z rodzicami to raj dla singli? Ⓘ
Change my mind ale najle...

źródło: comment_16588808972bekI7uRBOn5dK62HwetUn

Pobierz
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czy życie z rodzicami to raj dla singli? Ⓘ


@mirko_anonim: nawet jak masz bardzo dobre relacje z rodzicami (a nie każdy ma), to i tak jesteś zależny od czyichś reguł, zachcianek, organizacji życia.

Co najwyżej rzucą kilka zł na rachunki ale całą resztę 5, 6 czy 7k przewalają na zachcianki, przyjemności czy inwestują w swoje rzeczy. Chałupe i tak dostaną więc im nie
  • Odpowiedz
✨️ Problemy z teściem i rodziną
Witam, mam dosyć nieprzyjemną sytuację z rodziną różowej. Oboje mamy po 26 lat więc dosyć młodzi. Jesteśmy razem już ponad 5 lat i od samego początku związku niezbyt przepadam za obiadkami u jej Matki. Głównie za sprawą Ojczyma różowej który jest po prostu chamem i prostakiem. Rzuca w moja stronę jakieś nieprzyzwoite żarty, wyzywa mnie od debili jednocześnie przepraszając że on to już taki jest i
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim:
po pierwsze to nie chodzić na te obiadki, albo chodzić tylko kiedy sytuacja tego wymaga, np. odwiedziny w święta
w inne dni, niech sama do nich jeździ

druga sprawa, to czy znasz te różne techniki jak ktoś cię chce obrazić, że wprowdzasz niezręczną ciszę, prosisz o powtórzenie, upewniasz się że jego intencją było obrażenie cię itd - wszystko z kamienną twarzą, spokojnie, z pozycji władzy? jak nie znasz to
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: a nawet wręcz powiem, że gdyby mnie teść nazwał "debilem" na obiedzie u niego (niedokładnie przeczytałem za pierwszym razem) to bym wstał, podziękował i wyszedł
  • Odpowiedz
co się dzieje po śmierci?

ciało stop, świadomość off. ale atomy nie znikają – węgiel, wodór, azot, wapń lecą w obieg: powietrze, gleba, rośliny, zwierzęta, drewno, metal. nawet jak ktoś spalony – dalej krąży w materii tego świata.

czyli co? niby koniec, a jednak trwamy… atom po atomie.
jeśli każdy z nas rozprasza się po wszechświecie, to kiedy „naprawdę” znikamy? czy w ogóle kiedykolwiek?
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 4
@adrianoX masze atomy nie znikają po śmierci, istniały też na miliardy lat przed naszymi urodzinami.

Zresztą co znaczy nasze atomy? Są nami tylko na chwilę, i w ciągu naszego życia wielokrotnie wymieniamy nasz całkowity skład. Żaden z atomów które mamy na starość, nie był naszym gdy byliśmy dziećmi. Zatem my to nie ciało, atomy, materia tylko raczej proces, który tym akurat tak porusza, że chwilowo układa się w człowieka, a potem
  • Odpowiedz
@adrianoX nasza świadomość to tylko impuls elektryczny przepływający przez organiczną tkankę, która przez całe nasze życie ulega stopniowej dezintegracji.
W pewnym momencie dezintegracja tkanki powoduje ustanie impulsu elektrycznego i w tym momencie gaśnie nasza świadomość, a wraz z nią my.
Cielesna powłoka to tylko naczynie, które umożliwia zaistnienie tegoż impulsu, ale samo w sobie nie ma wartości większej niż karkówka wieprzowa 9,99 zł na promocji.
  • Odpowiedz
✨️ Wybór między życiem na luzie a stabilnością - co preferujesz?
#kiciochpyta #ankieta #zycie

Jesteście wykształconym/ą mężczyzną/kobietą, macie prawie 30 lat, stabilną pracą w mieście wojewódzkim. Co byście woleli?

A. Imprezować, jeździć na festiwale, podróżować i czerpać z życia, ale nie macie własnego mieszkania, auta, jesteście w początkowej fazie związku. Macie podejście, że teraz chcecie się wyszaleć, a dobrze po 30 weźmiecie kredyt na dom, ożenicie się/wyjdziecie za
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: a po co ci to mityczne wyszalenie się? Co przez to rozumiesz? Lepiej od razu stabilizacja, a potem zabawa. Najpierw praca, potem przerwa.
W wieku 30 lat organizm gorzej już działa i wychodzą niedociągnięcia z młodości i geny. Ja mam słabe geny; jak całą rodzinę bolą mnie kolana, dostałam płaskostopia i mam haluksy mimo tego że całe życie obcasie unikałam. Jedynie parę lat później mi wyszły względem reszty.
  • Odpowiedz
✨️ Refleksje 29-latka: Co poszło nie tak?
Życie przeleciało mi przez palce.

Dzisiaj mam 29 urodziny. Nie poszedłem na studia, bo nie miałem pieniędzy. Znajomi z liceum bawili się, hulali, jeździli na wakacje po Polsce i za granicę. W czasie studiów większość znalazło partnerów/ki. Teraz planują ślub i założenie rodziny.

Ja poszedłem od razu do pracy, przez 8 lat wynajmowałem pokój w mieszkaniu razem z czterema innymi osobami. Od twardego łóżka bolą mnie plecy,
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czasami próbuję sobie wmawiać, że życie ma jakiś sens (nieważne, czy miałby on być nam odgórnie narzucony, czy też upatrzony przez nas samodzielnie). Że może chodzi tu o doświadczanie życia samego w sobie. Przejście przez daną ścieżkę celem nabycia wiedzy i doświadczenia, żeby wyciągnąć z tego jakąś lekcję. Niezależnie od tego, czy w trakcie tego wszystkiego cierpimy lub nie. Ale czy to nie jest zwykła ułuda? Na dodatek taka, która wymaga ogromu
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@telegazeciarz sens życia jest taki sam jak u zwykłych zwierząt, przeżyć kolejny dzień i przekazać swoje geny dalej. Możesz się zagłębiać, mówić jak mój ojciec, ze sensem jest przeżycie tego życia, doświadczenia, ale prawda jest taka, że masz tyle samo sensu co sarna czy inna mucha, masz znaleźć jedzenie i się rozmnożyć, potem możesz paść. Jedyne co trzyma przy życiu to przyjemności i rzeczy które lubisz robić, chęć rozwoju, znalezienie sobie
  • Odpowiedz
Jedyne co trzyma przy życiu to przyjemności i rzeczy które lubisz robić, chęć rozwoju, znalezienie sobie celu i dążenie do niego


@TypowyDaltonista: Nie wiem, czy każdy może się skupiać tak na przyjemnościach, czy też traktowania życia jako odhaczania sobie listy celów. Poza tym, sama świadomość tego, że to jest jedna z niewielu możliwych rzeczy, która ma wypierać fakt braku sensu (tzw. cope), powoduje, że jeszcze mniej mi się chce tego
  • Odpowiedz
Miałem dzisiaj dwa sny. Śniło mi się, że byłem w klubie w wojewódzkim. Na początku ochroniarz nie chciał mnie wpuścić, ale ostatecznie się udało. Potem już w środku panowała tam miła atmosfera, a ludzie byli życzliwi. Przyszedłem tam z kolegą, jednak w pewnym momencie straciłem go z oczu i nie mogłem odnaleźć. Jego wpuścili od razu, a mnie nie. Byłem też świadkiem potężnych anomalii pogodowych w wojewódzkim. Zatrzęsła się ziemia, była trąba
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Refleksje Zawiedzionego Rodzica na Temat Życia
Na co mi było zakładanie rodziny i branie kredytu na dom ktory bede spłacał do emerytury.
Te 200 tys zl na wklad własny mogłem wydać na podroze na świecie a zachciało mi się pieluch, marudzenia dzieci i żony i ciągłych pretensji. Jak zakładem rodzinę to wszystko było takie kolorowe i super, ale zycie wszystko zweryfikowało. Skończę pewnie żywot przez 50tką, bo juz mam wrzody, depresję,
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: jakbyś był sam to może też byś teraz narzekał,że nie masz żony i dzieci, i już masz dość tych podróży,że samemu nie warto nigdzie jechać. Wszystko ma plusy i minusy.
  • Odpowiedz
✨️ Jak radzić sobie z nudą i trudnościami w nawiązywaniu relacji
Chłop siedzi w domu i się nudzi narzekając w środku głowy że nie mam nikogo z kim mógłbym gdzieś pojechać, nad jakieś jezioro czy góry- źle.
Do chłopa napiszą dawni koledzy czy gdzieś z nimi jedzie- tak samo źle i często odpuszczam wymyślając jakiś głupi pretekst.
A jak już pojadę to siedzę cicho bo w sumie to nie potrafię kompletnie w smalltalk a
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Musisz cringować i gadać byle co, a czasem rozmowa skręci na ciekawsze tory. Nie ma co się silić na genialną rozmowę, genialne teksty. Większość życia to takie byle co, czemu twoja rozmowa miałaby być zawsze wyjątkowa?
  • Odpowiedz