#rozmyslenia #przegryw #wyznania #zycie #pamietnikdolara
Czasem mnie nachodzi rozkmina gdzie bym wylądował gdybym słuchał bezgranicznie rodziców. Standard jak w każdym Polskim domu - siostra na studia a ja od podawania "szklonki wody na starość", bo gospodarki nie było. Wyrwałem się z domu, ale za lepszą pracą. Rok bity dojezdzałem 100 km codziennie w tą i spowrotem. Postanowiłem o przeprowadzce do wojewódzkiego bo
Czasem mnie nachodzi rozkmina gdzie bym wylądował gdybym słuchał bezgranicznie rodziców. Standard jak w każdym Polskim domu - siostra na studia a ja od podawania "szklonki wody na starość", bo gospodarki nie było. Wyrwałem się z domu, ale za lepszą pracą. Rok bity dojezdzałem 100 km codziennie w tą i spowrotem. Postanowiłem o przeprowadzce do wojewódzkiego bo




























Chodziłem do podstawówki w latach 90ych. W szkole było średnio, publiczna placówka zrzeszająca po prostu dzieciaki z okolicy. Był tam też jeden Marcin, postrach szkoły. Gość 3 lata starszy ode mnie, ale 2x kiblował przez co był tylko rok wyżej. Gnębił młodszych, a mnie upatrzył sobie w szczególności. Były wymuszenia haraczy (niby nic wielkiego, 1-2zł, ale dla dzieciaka to było dużo), zastraszanie, bicie, popychanie,