Był facet, który nazywał się Wilson i miał fabrykę sprzętu żelaznego: śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp. Postanowił zatrudnić gościa od reklamy, żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe. Ten przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża, pod spodem napis "Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko". Wilson wpada w szał, mówi, że nie może czegoś takiego puścić w TV itp., że jego by ukrzyżowali za
@loginnawykoppl czy ja wiem. To jest taka emocjonalna walka o poszanowanie tradycji. Czasem jest w tym przesada ale to wynika z naszych Polskich problemów psychicznych i ogólnego temperamentu.

Ja się tam cieszę z perspektywy czasu, że rodzina nauczyła mnie szacunku do wartości, które jak dzisiaj odkrywam są dość uniwersalne.