W mojej nierównej walce z #depresja i nie opuszczającym mnie każdego dnia #weltschmerz jest solidny zastój. Cały czas czekam, aż zwolni się miejsce na terapii, na którą się "zakwalifikowałem". Na prywatną mnie nie stać, więc muszę czekać, aczkolwiek czekam już miesiąc i zaczynam mieć wątpliwości, czy aby jeszcze o mnie pamiętają...

Z kolei moje #bieganie z cyklu #ucieczkaprzeddepresja jest na ten moment wstrzymane, gdyż
T.....n - W mojej nierównej walce z #depresja i nie opuszczającym mnie każdego dnia #...

źródło: comment_mZqTyouxtUfnPCEyVNqmf0Fvx86nsX5A.jpg

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Nie daj się zabić" głosił wyświetlacz na znaku, który zobaczyłem ze dwa lata temu wjeżdżając do Warszawy. Od tego czasu jest to coś w rodzaju mojego motta.

Najgroźniejszą siłą, której muszę się przeciwstawić jestem ja sam. Uwierzcie, jest strasznie ciężko. Jestem sklejony z moim wrogiem do końca moich dni #depresja #weltschmerz .
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Niby przechodziłem to już mnóstwo razy, ale za każdym jest okrutnie ciężko. Kilka takich wieczorów nawet opisałem tu na mirko.

To ten moment wieczoru, gdzie wracam do mieszkania i zupełnie z niczego #weltschmerz razem z #depresja uderza mnie z potworną siłą. W lepszych momentach myślę często, jak zareaguję, gdy ponownie mnie dopadnie. Gdy jednak dopada, znów czuję odrętwienie, pojawiają się myśli samobójcze, a nadzieja wyparowuje. Nic nowego, myśli
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

208 625,81 - 12,30 = 208 613,51

Wczoraj wieczorem miałem załamanie nastroju, więc dziś (w ramach #ucieczkaprzeddepresja) postanowiłem się styrać do granic i zrobiłem mój najdłuższy dystans w życiu. Przy okazji udało mi się zrobić 10km w 58 minut, co było jednym z celów, jakie sobie wyznaczyłem zaczynając biegać.

Co do terapii, to nadal czekam na telefon z informacją, że zwolniło się miejsce.
#depresja #weltschmerz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ksiondzrobak: Nie nazwał bym tego lekiem. Po prostu czyni to życie bardziej znośnym.

Może już mam jakieś zmiany w mózgu, ale nie doświadczam jakoś tych mitycznych endorfin po wysiłku fizycznym. Na teraz przekonuję się, że jeszcze za wcześnie i muszę do tego dojść regularnością. Zobaczymy jak to będzie.

Na pewno jest to jakaś "misja", której wypełnianiem można się komuś pochwalić, a to akurat działa jednoznacznie pozytywnie.
  • Odpowiedz
Mircy, jest nadzieja!

W mojej nierównej walce z powracającymi stanami spod tagu #depresja jest pierwszy promyk nadziei. Po dwóch nieudanych wizytach u psychologa (jednej NFZ, jednej prywatnej) za trzecim razem się udało. Co prawda, była to krótka rozmowa, kwalifikująca na terapię, ale była bardziej wartościowa, niż tamte dwie razem.

Otóż, psycholog po krótkim wywiadzie naświetlił mniej więcej mechanizm, tego co się dzieje pod moją kopułą, i było to zaskakująco trafne. Nie będę wchodził w szczegóły, ale po latach męczarni poczułem, że w końcu ktoś zrozumiał z czym się borykam.

Idę
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Jade: Akurat "przegapiłem czas, żeby być szczęśliwym w życiu" to powracający motyw moich czarnych myśli. Ale jak widać coś można zrobić mimo tego.

  • Odpowiedz
@TarzanLaVolan: interesujące z tym kortyzolem. Od dawna nic nie ćwiczę i dopada mnie to, że nie potrafię sobie zorganizować dnia, ani też nie mam chęci, entuzjazmu do wyzwań. Będę szukał w tym rozwiązania, bo chociażby po pracy fizycznej, miewa się chęci do innych wyzwań :).
  • Odpowiedz
Wczoraj przeżyłem kryzys. Skuliłem się na kanapie i wyłem.

Od rana jednak wyglądało na to, że wszystko będzie dobrze, bo miałem zajęty cały dzień. Praca, siłownia, mała pomoc rodzicom i pod koniec spotkanie z przyjaciółmi. Wróciłem do domu przed północą, przywitało mnie (jak zwykle) puste mieszkanie i poczułem jak spada na mnie okrutny ciężar samotności i bezcelowości całej mojej egzystencji. Może i ten ciężar jest pewną literacką przenośnią, ale wczoraj w nocy niemal czułem jak to wszystko przygniata mnie do ziemi.

Śmierci się boję, więc odganianie myśli samobójczych idzie mi w miarę dobrze. Martwi mnie jednak regularność ich pojawiania się. No i z biegiem czasu i rutyną wcale nie jest łatwiej...

Ostatnio
T.....n - Wczoraj przeżyłem kryzys. Skuliłem się na kanapie i wyłem.

Od rana jedna...

źródło: comment_Xbd1a1ntnd1BlGZVgLu36IWP48lh0kvc.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wypokowicz: Marzenia? Chciałbym stworzyć z kimś poważny związek, zacząć tworzyć swoją rodzinę.

Mam jeszcze przyziemne kwestie związane z edukacją i pracą, ale to od dłuższego czasu robię zupełnie mechanicznie...
  • Odpowiedz
@TarzanLaVolan: Dobrze,że znów próbujesz iść do innego lekarza,ciężko się zmobilizować jak za pierwszym razem nie słyszy się czegoś konkretnego.Proponuję sprawdzić na forach czy są opinie pozytywne np tu: http://forum.gazeta.pl/forum/w,99,36038178,36038178,Biala_lista_psychiatrow_psychologow_terapeuto_w.html
Leków się nie bój-jeśli lekarz stwierdzi że warto spróbować,zaufaj. Pomagają choć czasem na początku sa męczące skutki uboczne.
Powodzenia i daj znać jak poszło :)
  • Odpowiedz
Nie cierpię wieczorów.

Te podłe momenty, w których nie załatwiłem sobie niczego absorbującego na koniec dnia. Wracam do pustego mieszkania, robię sobie coś do jedzenia, odpalam internet i staram się nie myśleć. Dociągnąć do momentu, w którym sen będzie mnie morzył i będzie można zacząć od nowa.

Gdy nieopatrznie zostaję sam na sam z myślami, dochodzę do wniosku, że jestem niesamowitym szczęściarzem. Mam dużo obiektywnych powodów do zadowolenia. Jedynie jakiś przerwany obwód w mózgu uniemożliwia mi odczucie tego szczęścia. Próbuję tego, co działa u moich przyjaciół, ale u mnie to nie zaskakuje. Skończyły mi się zapasowe plany z listy awaryjnej. Tak, wychodzę do ludzi. Tak, mam hobby. Co bardziej naiwni mogli by nawet pomyśleć, że jestem motorem napędowym niektórych wydarzeń, ale pod spodem jest to z mojej strony desperackie zakrzykiwanie pustki w środku.

Gdy
  • 35
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@TarzanLaVolan: wiesz co, czasami głupi (wcale nie tak głupi) zwierzak potrafi sprawić, że człowiekowi się sto razy lepiej wraca do domu bo ktoś na niego czeka, trzeba dać jeść, troche mu poświęcić uwagi itd.

  • Odpowiedz
chwila przed trzydziestką


@TarzanLaVolan: Ło #!$%@?. Ziomeczku. To kładź się do trumny. W XXI wieku dziewoje są wydawane za mąż najwcześniej do 19 roku życia, a przecież nawet jak jakimś cudem się trafi 25-latka, która będzie miała wszystkie zęby to przecież za Chiny Ludowe nie weźmie gościa parę lat starszego. Nie w tym świecie.
  • Odpowiedz
@Krylan: ja mam na zachowania innych #!$%@?, bo sam często coś głupiego zrobię albo zachowuje się jako podczłowiek, ale czuję się zmęczony życiowo i niezdolny do zrobienia czegoś ze swoim życiem, 0 energii, cynizm i rozczarowania
  • Odpowiedz
Wpisz w google słowo "wyjęła". Wyniki pierwszej strony, obraz polskiego internetu:

1. wyjęła - Słownik SJP

2. Joanna Krupa wyjęła silikon z piersi (kto to jest?)

3.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach