Znajoma zamawiała ostatnio Ubera, ale się rozmyśliła i anulowano przejazd.
W aplikacji jest tylko opłata za anulację 10 zł, tak jak zawsze - nic nie wzbudza podejrzeń.
Dzisiaj wchodzi na konto, a tam Uber ściągnął z karty 970 złotych (!!!) zamiast 10 - bez żadnego uprzedzenia, ostrzeżenia itd.
Oczywiście poszło zgłoszenie reklamacyjne, ale tak się zastanawiam, jakim cudem takie coś jest możliwe?
Nawet za sprzątanie auta ponoć jest maksymalne potrącenie 350 zł.
W aplikacji jest tylko opłata za anulację 10 zł, tak jak zawsze - nic nie wzbudza podejrzeń.
Dzisiaj wchodzi na konto, a tam Uber ściągnął z karty 970 złotych (!!!) zamiast 10 - bez żadnego uprzedzenia, ostrzeżenia itd.
Oczywiście poszło zgłoszenie reklamacyjne, ale tak się zastanawiam, jakim cudem takie coś jest możliwe?
Nawet za sprzątanie auta ponoć jest maksymalne potrącenie 350 zł.

























#uber
XD