#anonimowemirkowyznania
Dzisiaj dodam #zalesie którego się nie spodziewałem dodać. Szukam znajomych...

33 lata na karku, żona, dziecko. Ze znajomymi nigdy nie było problemu. Zawsze ktoś był żeby się spotkać, wypic piwko, pogadać. Ale przyjaciół prawdziwych raczej brakowało.

Sytuacja pogorszyła się razem z narodzinami dziecka. Pierwsze w towarzystwie i jakoś tak inni się oddalili. Nie żeby im to przeszkadzało. Raczej nie rozumieli ze format spotkań czy czas spotkań dla nas trochę się musiał zmienić. Wciąż udaje się złapać ale co raz rzadziej co jest zrozumiałe i nie mam do nich żalu. Ale niestety oni nie planują zmoany stylu życia (imprezy, używki, życie z dnia na dzień) więc z czasem będzie co raz ciężej.
#anonimowemirkowyznania
Wiem, że zapewne będę zjechana pytaniami o wiek, ale trudno.

Ostatnio napisał do mnie znajomy, z którym coś tam kręciłam w tamtym roku. Widzieliśmy się raz, a potem pisaliśmy. Ja nie byłam doleczona po rozstaniu i tak wyszło, że olałam tego znajomego na tydzień czy więcej.
Potem się odezwałam po tygodniu i oboje stwierdziliśmy, że to nie czas dla nas (też był po rozstaniu).
Potem działo się dużo.
via Wykop Mobilny (Android)
  • 8
@AnonimoweMirkoWyznania: a może po prostu mu zależy, bo po dłuższym czasie doszedł do wniosku, że z wszystkich duperek z jakimi się spotykał Ty byłaś najlepsza pod każdym względem?

Gość jest nadwyraz miły i wykazuje zrozumienie - może szuka odskoczni XD babska (nie)logika mnie nigdy nie przestanie zadziwiać
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania:

zero instynktu samozachowawczego... gość stara się być miły, cierpliwy i wyrozumiały. Nie naciska, dostosowuje się, więc uważasz, że olewa? xD

Raczej cacka się z Tobą jak z jajkiem, bo boi się, że Cię spłoszy. Chyba liczy na to, że w końcu zaskoczysz i dasz mu szansę na prawdziwy związek.

Może dla odmiany przemyśl sama czego chcesz w życiu, bo brzmisz na maksymalnie rozmemłane indywiduum.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Wiem, że zapewne będę zjechana pytaniami o wiek, ale trudno.

Ostatnio napisał do mnie znajomy, z którym coś tam kręciłam w tamtym roku. Widzieliśmy się raz, a potem pisaliśmy. Ja nie byłam doleczona po rozstaniu i tak wyszło, że olałam tego znajomego na tydzień czy więcej.
Potem się odezwałam po tygodniu i oboje stwierdziliśmy, że to nie czas dla nas (też był po rozstaniu).
Potem działo się dużo.
#anonimowemirkowyznania
Jak znaleźć dobrych, lojalnych przyjaciół takich jak ja sam? Mam grono znajomych, ale dobija mnie, że niemal wszyscy są jak z bajki Krasickiego o tytule "Przyjaciele" kończącej się "Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.". Nie potrzebuję żadnej pomocy, nie zamierzam nikogo wykorzystywać, bo świetnie sobie w życiu radzę, ale wiem, że w myśl znanego przysłowia "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" zdecydowanie nie są oni prawdziwymi przyjaciółmi. Sam mam w sobie wiele empatii i ich podejście coraz bardziej mnie razi i widzę jak bardzo jest sprzeczne z moim.

Gdy widzę, że ktoś z mojego otoczenia ma problemy myślę o tym jak go wspierać i mu pomóc. Reszta znajomych widzi w tym atrakcje i im gorsza będzie czyjaś sytuacja tym większa beka i lepsza okazja by sami poczuli się lepsi. Gdy ktoś z mojego otoczenia odnosi sukcesy cieszę się jego szczęściem, a reszta znajomych robi się zazdrosna.

Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, ale teraz nie daje mi to spokoju. Nie chcę mieć takich znajomych. Są zabawni, dobrze się z nimi bawię, ale coraz ciężej jest mi akceptować przepaść pod tym względem. Marzy mi się mieć przyjaciół, z którymi mogę mieć poczucie, że jesteśmy zespołem, który gra do jednej bramki, a nie przeciwko sobie. Prosty przykład z życia jeden kumpel rozkręcił biznes, który przynosi mu duże zyski, o którym opowiada w gronie znajomych. Ja się cieszę, rozmawiam z nim zainteresowany na temat rekrutacji pracowników szczerze zaciekawiony tym jak dobiera ludzi do współpracy i ogólnie zadowolony jestem życząc mu żartem, żeby kiedyś w przyszłości zaprosił mnie na imprezę na jachcie albo prywatnej wyspie. Reszta kumpli w tym samym czasie ma miny jak koty srające na pustyni jakby się dosłownie jego powodzeniem zestresowali, a gdy tamten poszedł do domu zaczęli komentować, że może ma firmę, ale jest mało atrakcyjny i przez to wcale nie ma tak dobrze. Tamten zresztą też nie lepszy, bo z czasem wraz z zarobkami zaczęła odbijać mu woda sodowa próbując wszystkim na każdym kroku udowadniać kim to on nie jest. Inne przykłady mogę mnożyć, ale w skrócie chodzi o postawę, że ja zawszę dążę do tego by otaczający mnie ludzie czuli się jak najlepiej i nie rozumiem jak można wywyższać się lub poniżać ludzi, z którymi jestem związany uznając ich za przyjaciół. Chciałbym by ludzie wokół mnie też pod tym względem byli podobni.
@AnonimoweMirkoWyznania: Bez kitu dzisiaj większość osób zamyka się w swoim internetowym świecie i są strasznie wyłączeni i zobojętnieni na to co ich otacza. A zawsze marzyla mi się paczka jak w serialu '' Przyjaciele '' ( ͟ل͜)
  • Odpowiedz
Mamy kilka psow. Same znajdy. Jest tez nowa suczka okolo 2 lata i powiem Wam, ze nigdy nie mialem takiego psa. Ja ja przywiazlem bo miala trafic do schronu...
Na krok mnie nie odstawia. Do ogrodu sama nie wyjdzie jak jestem w domu. Jak mnie nie ma to patrzy na garaz i czeka. Doslownie na sile wychodzi do ogrodu i jest smutna. Jak wpadam to robi sie zywa i biega, bawi sie...

Teraz leze chory bo mnie poskladalo przeziebienie, a Ona lezy kolo lozka i na lozku na zmiane i mnie pilnuje. Zaden pies nie ma wiazdu do pokoju xd tylko moj rozowy moze wejsc.

Psy sa niesamowite.
#anonimowemirkowyznania
Piszę to, w sumie nie wiem czemu, po prostu potrzebuję się wygadać, a nie mam do kogo więc pozostaje wygadanie się do ludzi w Internecie?

Moje życie upadło, skończyło się. Straciłem wszystkie chęci do życia, nie widzę powodu ciągnąć tego wszystkiego dalej. Ale od początku...

Mam 35 lat, z moją byłą już żoną byliśmy razem od bardzo długiego czasu, jeszcze od czasów technikum. Co mogę powiedzieć, miłość od pierwszego wejrzenia, coś w co nigdy nie wierzyłem a stało się to właśnie między nami. Początkowe miłe spotkania, jakieś spacery przerodziły się w końcu w prawdziwy związek. W wieku 21 lat pobraliśmy się. Świata poza nią nie widziałem. Była przy mnie w trudnych chwilach, ja byłem przy niej w jej trudnych chwilach. W oczach jej i moich znajomych uchodziliśmy za wręcz idealną parę. I tak było. Właśnie - było... Nazwijmy moją żonę na potrzeby tego wyznania jako "X".
@AnonimoweMirkoWyznania: pamiętaj, że Twój syn nie zawsze będzie miał 8 lat. W końcu dorośnie i zrozumie. Do tego czasu postaraj się ogarniać i nie zostać żulem. Współczuję, nie obwiniaj się bo to oni #!$%@?, nie daj sobie odebrać życia. Pozdro
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: okropne, ale nie, nie straciłeś przyjaciela... żeby go stracić najpierw trzeba go mieć. Żony też nie żałuj, po co ci ktoś fałszywy. Szkoda jedynie dziecka ale to przejściowy stan. Chłopak rośnie i zrozumie. Buduj z nim relacje w takiej sytuacji w jakiej jesteś. Z czasem zrozumie kto jest naprawdę wrogiem. Trzymaj się. Masz dla kogo żyć.
  • Odpowiedz