Dzisiaj rocznica śmierci Władysława Broniewskiego, wrzucam więc jeden z moich ulubionych wierszy.

Magnitogorsk albo rozmowa z Janem

Siedzę z Janem w trzynastej celi
na Ratuszu, pośrodku miasta,
trzy dni temu razem nas wzięli,
posadzili, trzymają i basta.

Na podłodze sen masz nielekki,
zupę dali, że pies jej nie zje,
Jana chroni pancerz dialektyki,
mnie — leciutki obłok poezji.

Smród, robactwo, ciężkie chrapanie...
Ano — różnie w życiu się darzy.
Ktoś nabazgrał węglem
Sa­mot­ność jest jak deszcz.
Z mo­rza po­wsta­je, aby spo­tkać zmierzch;
z rów­nin nie­zmier­nie sze­ro­kich, da­le­kich,
w roz­le­głe nie­bo nie­ustan­nie wra­sta.
Do­pie­ro z nie­ba opa­da na mia­sta.

Mży nie­uchwyt­nie w go­dzi­nach przed­świ­tu,
kie­dy uli­ce bie­gną wi­tać ra­nek,
i kie­dy cia­ła nie zna­la­zł­szy nic,
od sie­bie od­su­wa­ją się roz­cza­ro­wa­ne;
i kie­dy lu­dzie, co się nie­na­wi­dzą,
spać mu­szą ra­zem - bar­dziej jesz­cze sami:

sa­mot­ność pły­nie ca­ły­mi rze­ka­mi.

#poezja #wiersz
@5kubany:
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi?
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.

Stójmy! — Jak cicho! — Słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy
@5kubany:   GRZECHY WATYKAŃSKIE
  Wpłynąłem na Tron Piotrowy z biskupstwa oceanu,
Watykan nurza się w złocie, w pedofilii brodzi,
Śród dzieci płaczących, śród dolarów powodzi,
Uchylam się od donoszenia do ścigania organów.

Gdy mrok zapada, od Irlandii do Bhutanu;
Patrzę na zgniliznę... Cóż to mnie obchodzi?
Wtem z dala światło widać, jakiś dźwięk dochodzi?
To w dziecię weszła pała, kolegi z Watykanu.

  Stójmy! - Jak głośno! - koguty jak żurawie,
Policyjne siły
3 lutego w wieku 86 lat zmarł poeta, eseista, dramaturg i krytyk literacki Jarosław Marek Rymkiewicz

Księżyc nad Wigrami

Biały księżyc od Wilna nad Wigrami świeci
A pod nim czarny obłok krwawa szmata leci

Nocny wiatr od księżyca od sosen i buków
Tak samo będziesz kiedyś kochał to mój wnuku

Nocny wiatr poprzez puszczę księżyc nad Wigrami
Tak samo będziesz kiedyś spał zatruty snami

Biały księżyc od Wilna od białych cmentarzy
Jest