Jakiś czas temu dostałem telefon od dzielnicowego, że ktoś zgłosił, że moje auto stało na zakazie. Ok, mogło tak być, wiec spoko gadka szmatka, podałem prawdziwy adres żeby dostać wezwanie na komendę. Po jakimś czasie znowu dzwoni kobita, że wysłali wezwania, a ja się nie wstawiam i co się dzieje. Oczywiście żadnego listu nie dostałem.
Na wizycie Pani policjant przedstawia mi sytuacje i
































Jestem w trakcie sprzedaży auta. Postanowiłem powiesić w nim kartki i postawić go w „widocznym” miejscu. Na celownik wybrałem sobie parking pod tzw. „Nowym rynkiem” w mojej miejscowości.
Na parking są 3 wjazdy, przy żadnym nie ma informacji o tym, iż jest to teren prywatny. Nie ma tam żadnych opłat ani nic tego typu.
Wczoraj jednak dostałem telefon, że mam do rana usunąć pojazd bo inaczej zostanie on odholowany
Komentarz usunięty przez moderatora