TLDR: Na prywatnym parkingu w hotelu zarysowano mi auto (przedni zderzak i jeden ledowy reflektor do wymiany, mozliwe ze nawet wiecej) i wlasciciel hotelu/parkingu umywa rece bo nie ma tam monitoringu.
Czy jest w ogole jakas mozliwosc wygrania chociaz czesci odszkodowania?
Generalnie z niebieskim zakupilismy na bookingu pobyt w Zakopcu, hotel mial w opisie info ze ma prywatny parking. Po przyjezdzie okazalo sie ze to po prostu wydzielony jakistam kawalek ziemi no ale mieli oznaczenia ze miejsca sa dla gosci hotelu wiec #!$%@?. W srode wyjechalismy i wieczorem wrocilismy, a dzisiaj chcielismy spakowac czesc rzeczy i zonk bo mamy lekko ale wyraznie wyrwany przod auta. Powiadomilismy hotel ale ci spisali tylko dane auta i generalnie przyznali ze nie ma monitoringu i #!$%@?, nie wiadomo czy to w ogole wydarzylo sie u nich na parkingu itd.
Poza





















Gość wygląda na cwaniaka, a dla mnie to pierwsza taka sytuacja, nie wiem, o co mu chodzi, ale pisze, że "spisze ugodę". Na co powinienem