Takimi zwycięstwami jak w Łęcznej zdobywa się mistrzostwo. Tak można powtarzać co roku, ale akurat nie w tym sezonie. Nawet nie będzie grupy spadkowej, którą można by wygrać, choć wciąż, w razie zapewnienia sobie utrzymania, następnym celem powinno być zajęcie 10. miejsca, żeby nie pobić kolejnego wstydliwego rekordu.

W kontekście gry o utrzymanie teoretycznie powinno być teraz dużo spokoju i ogólnie luz. Tymczasem spojrzałem w tabelę i na razie mamy cztery punkty nad
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Następny…co się stało, ze po meczu z Łęczną, po 4 wygranej z rzędu nagle nikt nie mówi o tym, ze łapiemy oddech, tylko prawie wszyscy narzekają na styl i na Vuko. Cholera, niektórzy to nawet bardziej płaczą niż w grudniu, kiedy biliśmy rekordy porażek.
Będę bronić tutaj trenera, uważam, ze zrobił co powinien, ustawił zespół defensywnie, z 4 z tylu, tak żebyśmy przepychali te mecze, bo obecna sytuacja tego
  • Odpowiedz
@miki4ever: Ja bym tonował nastroje, bo nawet te kilka zwycięstw jeszcze nie załatwia sprawy. Wyniki top, sam raczej sądziłem, że nie wygramy w Łęcznej, więc wczorajszy wynik i tak jest na plus. Co do gry, sam pisałem, że tak należy do tych meczów podejść, więc pod tym względem też rozczarowany nie jestem. Bardziej boli mnie to, że z Wisłą i Górnikiem w pucharze było wyraźnie widać postęp, gdzie byliśmy wyraźnie
  • Odpowiedz
Trwające najdłuższe serie wygranych meczów w Ekstraklasie:

2 – Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Legia Warszawa, Raków Częstochowa XD

Legii pozwoliło to na wyjście poza strefę spadkową po raz pierwszy od kilku kolejek. Teraz, mając najwięcej porażek w lidze, znajduje się nad pięcioma innymi zespołami. Zdołała też wyrównać swój bilans meczów u siebie, który do tej pory był ujemny, a teraz i w wynikach, i w bilansie bramek, jest idealnie równy.

To
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Legia bez karnego po faulu na Lopesie (kara dla niego za to, że grał do końca – bezsens)


@Kimbaloula: Strasznie irytujaca sytuacja. Takim zachowaniem sedziowie promuja to, zeby zawodnicy sie wywracali zamiast konczyc akcje. W sumie tez troche zabraklo protestow samego zawodnika, ale tak czy inaczej jak dla mnie skandaliczna decyzja.
  • Odpowiedz
Jest jeszcze życie przynajmniej do początku kwietnia. Krok po kroku powoli przybliżamy się do celu, który pozwoliłby częściowo uratować sezon.

Rok temu Legia zagrała pierwszy mecz u siebie w PP od trzech lat i skończyło się to fatalnie, czyli porażką 1:2 z Piastem. Teraz, na tym samym etapie i o bardzo podobnej porze roku, znów graliśmy u siebie z zespołem z Ekstraklasy i tym razem udało się wygrać. Teoretycznie takie zwycięstwo nad Górnikiem
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Ja byłem zbudowany oglądaniem naszej gry do przodu. Było sporo odważnych piłek do przodu pomiędzy kilku zawodników przeciwnika. Bardzo się to różniło od meczu z Wartą, a być może nawet od meczu z Wisłą. Była też tuż po golu Josue rewelacyjna akcja wymiany kilku podań z pierwszej piłki i zakończona celnym, choć za słabym, strzałem Slisza. Było widać dziś dużo większą pewność siebie. Być może to dlatego, że to
  • Odpowiedz
@Kimbaloula: wg mnie za ten mecz trzeba poważnie skrytykować Rosołka. Praktycznie co piłka była w jego pobliżu to strata. Muci też zaczął podobnie, ale tak jak wspomniałeś z czasem zaczęła jego gra wyglądać lepiej.
  • Odpowiedz
Wiem, że są dziś ważniejsze rzeczy, ale i tak spełnię swój „obowiązek”. Mecz, mimo przeciętnego poziomu, trzymał w napięciu i dał przynajmniej jakieś emocje, co przynajmniej ostatnio się nie zdarzało.

Trochę wywoływałem to, że od dawna w lidze nie rozstrzygnęliśmy meczu na swoją korzyść w ostatnich minutach. Teraz, gdy wreszcie to się stało, postanowiłem sprawdzić, kiedy to było poprzednim razem. Jeżeli chodzi o doliczony czas, to Lopes z Lechem jesienią 2020, ale również
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W kontekście młodzieżowców w PP zapomniałem o Rosołku. Ewentualnie w dalszej perspektywie Włodarczyk. Ilościowo jesteśmy nawet nieźle zabezpieczeni, gorzej z jakością.
  • Odpowiedz
Wreszcie jest. Pierwszy remis w sezonie. Jeszcze tylko 13 kolejnych i może z 32 punktami uda się utrzymać.

Do rekordu ligowego nieco zabrakło, wynosi on 39 meczów i też należy do Legii (lata 1936-1948). Ostatni remis Legii w lidze to pamiętne 0-0 w Mielcu. Zresztą jej ostatnie pięć remisów w lidze to pięć bezbramkowych wyników. Licząc wszystkie rozgrywki, w tym sezonie było jeszcze 1:1 w Zagrzebiu i 2:2 w Pradze, a także remis
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Najpierw tekst o Wiśle Kraków, która przegrała ważny mecz w walce o utrzymanie. Następnie tekst o Legii Warszawa, która przegrała ważny mecz w walce o utrzymanie. Niby zdołałem się na to przestawić, a jednak ciężko w to uwierzyć, że po upływie kilkunastu lat od pierwszej dekady XXI w. takie rzeczy mają miejsce jednocześnie.

Wyznaję pogląd, że nic nie jest dane raz na zawsze, choć w innych krajach są kluby, które od wielu lat
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Witam w ósmym kolejnym roku, w którym pojawiają się wpisy (za 20 godzin będzie zresztą równa rocznica założenia tu przeze mnie konta). Za nami kolejne kilka tygodni, które Legia spędziła w strefie spadkowej. Nie sądzę, aby przez ten czas w klubie zmądrzeli z tego powodu i nadal jest dużo problemów. Na razie w tym pojedynczym, inauguracyjnym meczu, wróciło szczęście, które pozwala odrobinę odetchnąć.

Vuković to jeden z nielicznych trenerów Legii w ostatnich latach,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeszcze tylko standardowa porażka na koniec roku i można się rozejść. Choć akurat to nie był jeden z tych meczów, które regularnie powtarzały się tuż przed świętami, kiedy zawodnicy Legii mieli niezłą sytuację w tabeli, ale zamiast ją poprawić, to wybiegali na boisko niezbyt zainteresowani graniem. Teraz może i chcieli, ale nawiązali do meczów, które znamy nie z zeszłych sezonów, a z tego roku.

Spotkanie z Radomiakiem pokazało, jak bardzo ocena jest zależna
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RomantycznyRoman: Nie bardzo, od dłuższego czasu Legia taktycznie leży, bo to nie tylko te ostatnie mecze, ale też za Gołębiewskiego. W fazach przejściowych (z ataku do obrony lub odwrotnie) nie wie co robić. Często jest porozrzucana po całym boisku. Większość boi się wziąć odpowiedzialność, więc głównie wygląda to tak, że Josué stara się rozdzielać piłki, ale inni je marnują lub nie potrafią do nich odpowiednio wystartować. Ewentualnie raz na jakiś
  • Odpowiedz
Dziś rozegrano te słynne mecze zaległe w Ekstraklasie. Raków, co do którego byłem przekonany, że sobie poradzi, przegrał z Górnikiem, zaś Legia, której po zaległych meczach dopisywano 0 punktów, wygrała z Zagłębiem 4:0.

W pewnym sensie podobny przypadek miał już miejsce, kiedy Vuković przejmował Legię po raz trzeci. Zespół był świeżo po gładkiej porażce 0:4 z Wisłą Kraków, rozbity po działaniach Sa Pinto. Czasu było bardzo mało, bo następna kolejka była rozgrywana w
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Rozczarowany, ale nie zaskoczony. Wypad do Płocka z góry był spisany na straty, biorąc pod uwagę sytuację obu drużyn. Realnie patrząc, jedyna szansa na jakiekolwiek punkty do końca roku pozostaje z Zagłębiem, ale z Radomiakiem znów nie będzie większych szans.

Już nie będę wracał do serii czterech zwycięstw z rzędu nad Wisłą Płock, która była jeszcze aktualna przed tym spotkaniem. Wróciłem sobie za to do meczu pierwszej kolejki przeciwko temu rywalowi, na który
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czy Legia kiedykolwiek zremisuje jeszcze mecz? Nie wiem, choć się domyślam. Po tym, co dzisiaj zrobili, wyobrażam sobie sytuację, w której utrzymuje się remis w ostatniej minucie, Legia widzi, że nie ma już szans na przedostanie się pod bramkę rywala i profilaktycznie strzela sobie samobója, byle tylko nie zremisować.

Mecz ze Spartakiem był podobny do wielu poprzednich tej jesieni, ale dostaliśmy nowy bezpośredni sposób, przez który mecz został przegrany. Zmarnowanego rzutu karnego w
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Legia nie przegrała z Cracovią na wyjeździe w lidze od 16 lat. Wtedy w bramce stał Boruc, a w ataku grał Piotr Włodarczyk. Ta seria tak naprawdę została zakończona w zeszłym roku, tylko że licząc wszystkie rozgrywki (0:3 w Pucharze Polski). Ale skoro istniała możliwość poprawienia tego w lidze, to czemu nie.

W ten sposób już praktycznie nie istnieją żadni wygodni przeciwnicy dla Legii w lidze, wszystkie serie niezłych wyników zostały poprzerywane. Siłą
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Sezon przedłużony przynajmniej do marca. Niczego dziś nie można było jeszcze wygrać, ale można było już przegrać.

Trąbiłem o tym meczu już od dawna i zobaczymy wiosną, czy było warto. Droga do trofeum i ewentualnych europejskich pucharów w przyszłym sezonie nadal nie musi być łatwa, mimo że już dość krótka. Trzeba było jednak dać sobie szansę na to, aby na wiosnę mieć realny cel, o który można powalczyć. W lidze takiej sytuacji może
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Zapomniałem już, co to jest zwycięstwo i co po nim pisać. Właściwie to zapomniałem nawet, jak to jest prowadzić w meczu ligowym. W serii siedmiu porażek, ze Stalą trwało ono półtorej minuty, z Górnikiem była tylko nadzieja na prowadzenie przez kilka minut, a w pozostałych meczach często nie było nawet blisko.

Dlatego nie dziwię się, że sami zawodnicy Legii wyglądali na zaskoczeni tym faktem, zarówno po samym golu, jak i w całej drugiej
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W Ekstraklasie jeszcze nie ma ostatniego miejsca, no to jest chociaż w Lidze Europy. To, że Legia przegrała trzy kolejne mecze z Napoli i Leicester, nie stanowi żadnego zaskoczenia. Ale ile musiało po drodze się ułożyć, żeby dało to spadek z pierwszego na ostatnie miejsce… Już nawet tutaj wszystko przestało sprzyjać.

Ostatnie tygodnie pokazują, że zawsze może być gorzej, ale ten mecz nie mógł nam dużo bardziej zaszkodzić. Legia i tak była z
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kolejny raz, gdy wydaje się, że nie może być gorzej, to okazuje się, że jednak może. Ciekaw jestem, co kreatywnego wymyślą na przyszły tydzień, ale w programie nie było jeszcze np. wyjścia na prowadzenie w 93. minucie i straty dwóch goli w dwie minuty. Czekam z niecierpliwością.

Sądziłem, że po tylu łomotach już raczej zobojętnieję i będzie mi wszystko jedno. Zwłaszcza, że do niskiego poziomu gry i tak jestem przyzwyczajony, mniej do wyników.
Kimbaloula - Kolejny raz, gdy wydaje się, że nie może być gorzej, to okazuje się, że ...

źródło: comment_1637538689WBg4L4jAocGlepcZFdOF7h.gif

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula jestem kibicem Górnika, uważam, że gramy padakę, ale szczerze mówiąc, nie widziałem u nas na stadionie gorszej drużyny od Legii (poza tymi 15 minutami). Przecież my powinniśmy ten mecz skończyć w pierwszej połowie. Wieteska wybija z linii, Podolski wali w poprzeczkę, Dadok wychodzi na sam na sam (a piłeczka turla się pomiędzy obrońcami). Gdyby Górnik był po prostu trochę bardziej skuteczny, to nie mówilibyśmy o kontrowersjach. Przez większość meczu Legii
  • Odpowiedz
A mówiłem, grać na 0:0, to nie… Strzelania im się zachciało i tylko obudzili Stal Mielec. Że nie dadzą rady w ataku pozycyjnym – też o tym pisałem. To był gotowy przepis na katastrofę.

Docelowo Legia powinna spychać takie zespoły pod ich bramkę, rozklepać je i spokojnie wygrać. Ale nie w tak wielkim kryzysie. W obecnej formie (włączając w to fizyczną, psychiczną itd.) jest to tym trudniejsze do osiągnięcia. Jesteśmy na dnie, w
Kimbaloula - A mówiłem, grać na 0:0, to nie… Strzelania im się zachciało i tylko obud...

źródło: comment_1636334587Axdhbpe8PqWuml75zr2MPX.gif

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Najgorzej, że chłop głupi, naiwny, uwierzył. Mecz z Napoli miał w sumie być mi obojętny, ale nie do końca tak było. Początek rozbudził nadzieję, ale skończyło się tak jak zwykle.

Mam poczucie, że można było kolejny raz oszukać przeznaczenie i przynajmniej nie przegrać, ale znowu zespół posypał się przy niekorzystnym wyniku. I tak jak nigdy nie chcę zwalać wszystkiego na jednego kozła ofiarnego, tak ciężko przejść obojętnie wobec dwóch rzutów karnych zrobionych przez
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@tyrytyty: Myślę, że parę razy mógłby się pokusić o Job B. Niekoniecznie z koła środkowego, choć też czemu nie. Poleganie tylko na jednym zawodniku w tym temacie nie kończy się zazwyczaj zbyt dobrze.
  • Odpowiedz
Mecz można przegrać, przegrać albo przegrać. Od ponad dwóch miesięcy nie wiem, co to jest remis. Trzy dni temu było zwycięstwo, ale i tak można było się po nim czuć jak po porażce. Ten sezon to jedna wielka porażka.

Nawet najsłabsze drużyny w lidze, Górnik Łęczna i Warta, od czasu do czasu zremisują. Są też w stanie zachować czyste konto z tyłu. To są rzeczy, których Legii od dawna nie udało się w
Kimbaloula - Mecz można przegrać, przegrać albo przegrać. Od ponad dwóch miesięcy nie...

źródło: comment_1635730889Jhd2dv6CqQ2nG41u4lLCcQ.gif

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 21
@Kimbaloula: Chłopie to tylko Piłka Nożna. Napiszę wprost po tylu latach gdzie sędziowie grali na Legię. Cieszę się bardzo gdzie ta drużyna jest. Jestem takim rocznikiem że wolę aby Lech czy Wisła zdobywała mistrzostwo niż Legia. Nawet dla mnie Dyskobolia może zdobyć czy Amica. Się każdy śmiał z zaciągów brazylijskich piłkarzy do Pogonii. A nagle mamy w Legii zlepek zaciągów międzynarodowych to my teraz się trochę pośmiejemy. Ha ha ha
  • Odpowiedz
Dobrze, że mecz ze Świtem Skolwin odbył się o tak wczesnej porze. Dzięki temu jest spora szansa, że mało kto go obejrzał, i bardzo dobrze dla tych osób. Ja się postarałem, aby go obejrzeć, no i muszę przyznać, że nie było warto.

Nagle nie zmieniło się wszystko tylko dlatego, że drużynę prowadzi ktoś inny. Przywrócenie „banitów”, niby odpowiedzialnych za wszystko co złe, też niewiele wprowadziło, nawet mimo tego, że Rose strzelił zwycięskiego gola,
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Podziwiam, ze byłeś w stanie ocenić ten mecz. Mi się udało w pracy zobaczyć jakieś 10 minut 1 połowy, akurat trafiłem na moment bramkowy, ale nawet wtedy było ciężko w ogóle odróżnić kto jest kim. Polsat fatalnie ustawił kamery, serio czasem się zastanawiam czy oni w ogóle maja jakieś pojęcie o tym co robią.
  • Odpowiedz