Echhh. Widzę, że chyba jednak nie wyrwiemy się z cyklu trenerów Legii i znowu trzeba będzie przechodzić przez to samo. Jedynym w ostatnich sześciu sezonach, który przetrwał jesień, był Vuković, który po dwóch porażkach z rzędu, w tym z Lechią, uratował się w meczu z Lechem po przerwie na kadrę. Ostatnią nadzieją, żeby zacząć to ratować, jest powtórzenie tego scenariusza.
Już z Rakowem miała być ostatnia szansa. Teraz z Lechią już naprawdę
Już z Rakowem miała być ostatnia szansa. Teraz z Lechią już naprawdę
- arekstasiewicz
- matixrr
- tyrytyty
- DaintyBiberveldt
- thority
- +13 innych











Historia w pewnym sensie zatacza koło. Pierwszy wpis z tej serii miał miejsce po meczu Legii z Lechem w 2015 roku – kiedy przegraliśmy u siebie w 31. kolejce, a ich trenerem był Skorża. Ulało mi się wtedy i wyrzuciłem z siebie żale, jakie miałem po
1. Po co rotować bramkarzem?
2. Zgadzam się co do składu, ze większość by wystawiła podobnie, ale czy byś ich tak samo ustawił? Serio, długie podania i szeroka gra mając Luquinhasa i Josue w składzie? Przecież to aż prosi się o grę kombinacyjna…
Napisałem wyżej - też bym chciał grę kombinacyjną, ale obawiam się, że to nie z tym trenerem i nie w takim kryzysie.