Echhh znowu to samo. Może i Superpuchar jest mało ważny, ale już mam dość pisania co roku tego samego. Odkąd tu jestem, Legia jeszcze tego trofeum nie wygrała, a w tym czasie było aż pięć prób.

Gdy na samym początku meczu wyszliśmy spod pressingu na naszej lewej stronie, a po długim zagraniu Wieteski niewiele zabrakło, bo podanie przeciął bramkarz, sądziłem, że będzie dobrze nawet w tym stanie osobowym. Niestety to był pierwszy i
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Zadaj sobie jedno podstawowe pytanie. Czy to co sie teraz dzieje bardzo odbiega od tego co dzieje sie co roku? Czy jestesmy dalej w naszym cyklu legijnym?

Sam sie boje to pisac, zwlaszcza, ze teoretycznie widac po druzynie, ze trener daje wartosc dodatnia, ale jakby spojrzec czysto na wyniki i to co sobie myslimy o druzynie, to dzieje sie to samo co sie dzialo rok temu. Teraz jestesmy na
  • Odpowiedz
@miki4ever: Właśnie miałem nadzieję, że dwumecz z Bodo odwróci ten cykl, ale superpuchar to znowu powrót do niego. Jest też ryzyko, że początek w lidze będzie taki jak zwykle. Wygląda na to, że tylko z Florą można będzie go znowu odwrócić.
  • Odpowiedz
Połowa lipca i polski klub nie kompromituje się w eliminacjach, a pokonuje porządnego przeciwnika? Nie może być, wciąż wydaje się to niemożliwe.

Trochę ciężko zważyć, kto był ostatnim tak mocnym przeciwnikiem pokonanym przez Legię w eliminacjach. Bo w fazie grupowej wiadomo – Sporting. W eliminacjach była Astana, ale to zwycięstwo nie dało awansu. Atromitos, mimo że z niezłej ligi, był wyjątkowo cienki. A tak to Irlandczycy, Finowie, klub z Kosowa… Dlatego chyba trzeba
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

No witam ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Gdzie wasze potężne łososie? Oczywiście zaraz wyjdzie, że to nie tak, Bodo to przecież anonimy z Grenlandii, kto to widział grać w czasie Euro i takie tam.

Należałem do tych, którzy po losowaniu załamywali ręce. Niby pseudo śmieszkując, ale jednak siałem defetyzm w komentarzach. I właściwie nadal ta ocena może być aktualna. Z Luksemburgiem albo Irlandią
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Szkoda tej bramki na 2-3 bo 1-3 dało by już względny spokój, no ale i tak wielu przed meczem mówiło że remis będzie dobry więc nie jest źle, koncentracja za tydzień i powinno być dobrze, Bodo nawet w swojej lidze na wyjazdach gra słabiej niż u siebie.
  • Odpowiedz
Kończy się sezon i runda rewanżowa (kolejki 16-30), w której Legia nie doznała żadnej porażki. Ciężko powiedzieć, aby zwycięstwo z Podbeskidziem było jakimś wyjątkowym rewanżem za wynik ze stycznia w Bielsku-Białej, ale przynajmniej znowu nie było bezbramkowego remisu.

Ostateczny wynik punktowy wygląda nieźle. Jest to najwyższa średnia punktów od sezonu 2013/14, skończonego z 10 punktami przewagi (teraz 5). Raków ze swoją średnią punktów byłby mistrzem w poprzednich kilku sezonach, a my mamy nad
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: > Jak zwykle zastanawiam się, czy nie zakończyć pisania tutaj, ale chyba zdecyduję się pociągnąć jeszcze jeden sezon.

Uprzejmnie proszę nie. Wiesz, niektórzy to czytają ;)
  • Odpowiedz
Absolutely disgusting. Nie mógłby Przemysław Małecki poprowadzić zespołu przeciwko Podbeskidziu? Może przynajmniej jakiś farfocel by wpadł, bo z Czesławem na ławce cztery ostatnie mecze to 0:0.

Spodziewałem się tego, a i tak jestem zawiedziony. Na remis ze Stalą Mielec złożyło się wiele rzeczy, które niestety były do przewidzenia. Wiele osób patrzy na inne ligi, gdzie są przepotężni dominatorzy, tylko że tam ta różnica piłkarska jest dużo większa. Tutaj też ona występuje, ale nie
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mówiłem, że będzie w kwietniu ( ͡° ͜ʖ ͡°) I dobrze, że tak się stało, bo widać, jak potrafimy punktować z drużynami z ogona tabeli, więc może nawet dużą przewagę bylibyśmy w stanie roztrwonić.

Na mistrzostwo zawsze trzeba patrzeć z dwóch stron. Z jednej – nic nadzwyczajnego, nie ma z kim przegrać, obowiązek i tak dalej. Jest to w dużej mierze prawda, ale jednocześnie Legia wcale nie ma tych mistrzostw nie wiadomo
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mój plan zakładający mistrzostwo w kwietniu nadal może zostać zrealizowany, i to w sposób, o którym pisałem w środę. W każdym razie lepiej, żeby stało się to jak najszybciej, a wtedy można bez konsekwencji tracić punkty z beniaminkami. A wszystko to, aby liga była ciekawsza.

Mam też pewną satysfakcję, że przewidywałem zdobycz punktową na trudnych wyjazdach w tym tygodniu. Potwierdziło się kilka rzeczy – lepiej się gra Legii przeciwko lepszym zespołom niż słabszym,
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Legia ROZJECHAŁA Piasta 1:0. Łaski nie zrobiła, ani też tym bardziej nie jest to wyrównanie ostatnich przegranych lub zremisowanych meczów przeciwko tej drużynie. Ale przynajmniej ta koszmarna passa wreszcie się zakończyła, podobnie jak wcześniej z Pogonią.

Nie dał rady Vuković w czterech meczach, choć wcześniej jako tymczasowy między Klafuriciem a Sa Pinto pokonał Piasta, i to w Gliwicach. Ostatnie dwie próby były Michniewicza, też nieudane, mimo chyba jeszcze większej przewagi na boisku niż
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie dadzą w spokoju popisać o meczu. Może to i dobrze, bo mecz z Cracovią ma dokładnie te same zalety, co z Lechem. Czyli właściwie brak, a jeśli już, to jeden mecz mniej do końca, czyste konto z tyłu i brak kartek.

Mieliśmy dostać odpowiedź, czy remis z Lechem to tylko wypadek przy pracy, czy początek wyhamowywania Legii. Niestety coraz więcej wskazuje na to drugie. Co gorsza, wpisuje się w to nasz cykl,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeden mecz mniej do końca sezonu – głównie taką wartość ma 0:0 w Poznaniu.

Te mecze na ogół są dość zacięte, ale już od dłuższego czasu nie było w nich remisu, a bezbramkowego to już w ogóle. Właściwie nie różniło się to wiele od tego, co oglądaliśmy rok temu w maju po restarcie, tylko tym razem van der Hart nie trafił swojego obrońcy piłką w plecy i Pekhart nie dostał jej pół metra
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Mecz meczem, ale kwik naszych kibiców jest absurdalny. Połowa by już chciała Michniewicza wywalić, druga połowa zaczyna pisać o przegranym sezonie.

Ja wiedziałem, ze w sieci będzie płacz po pierwszym niewygranym meczu, ale niektórzy mocno przesadzają.
  • Odpowiedz
Już prawie to mamy. 10, a w zasadzie 11 punktów przewagi (lepsze mecze bezpośrednie) nad Pogonią to około połowa tego, co można jeszcze zdobyć do końca sezonu. Na szczęście z beniaminkami gramy dopiero na samym końcu, więc do tego czasu wszystko powinno być już jasne.

Jeszcze nie jest to moment, w którym można wyciągnąć leżak, ale można sprawić, że mistrzostwo na 3-4 kolejki przed końcem będzie realne. Sytuacja po serii zwycięstw jest już
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Od Wisły Płock do Zagłębia Lubin – pierwszy i ostatni mecz z serii pięciu zwycięstw to dwie bardzo pewne wygrane. W dodatku dziś obyło się bez nerwów choćby przez chwilę i bez prezentów dla rywali. Marzec kończymy efektowniej niż można było przypuszczać.

Nawet 3:0 po niecałych 20 minutach nie mogło być przyjmowane z całkowitym spokojem, bo pamiętamy, jakie potrafiliśmy tracić gole nawet przy większej boiskowej przewadze. Rzadko zdarza się, aby przeciwnik popełniał takie
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Strasznie obawiam się meczu z Pogonią. Nie w oparciu o konkretne boiskowe argumenty, ale mam takie wspomnienia, że Legia lubi przegrywać mecze, którymi mogłaby zapewnić sobie przewagę nie do odrobienia. Trochę jak ten przykład z Piastem. Gdybym miał stawiać pieniądze na wynik, to pewnie jakąś małą kwotę na Pogoń.
  • Odpowiedz
Wygrywasz w tej lidze trzy mecze z rzędu – jesteś kimś. Wydawałoby się, że skoro Lechia Gdańsk jest w stanie to zrobić, to może to zrobić każdy, ale niekoniecznie. Takie Zagłębie Lubin nie potrafi zanotować takiej serii od 2017 roku. Nawet jeżeli to są średniacy ligowi – raz na jakiś czas mimo wszystko powinno się udać. Tymczasem taka seria to u nas duże wydarzenie, które solidnie potrafi namieszać w ligowej tabeli.

W naszym
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przeczucie mnie nie myliło. Wielki Piast Waldka Fornalika nadal boli. Historia prawie zatoczyła koło – przedostatnie nasze „zwycięstwo” z Piastem to… remis w PP w 2018 roku, po którym był awans po rzutach karnych. Półtora miesiąca później drużyna Sa Pinto pokonała Piasta 2:0 i na tym się skończyło. Od tamtej pory dwa nędzne remisy i cztery razy w plecy.

Te mecze często wyglądały podobnie. W uproszczonej i podkoloryzowanej wersji Legia gra, a Piast
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula Też mi się wydaje, że z gestu Badii nie ma co wyciągać wniosków o atmosferze w drużynie, ale na pewno nie był to gest pod publiczkę.
Badia to po prostu spoko gość, raczej nie myślał: "o gość leży, pobiegnę do niego może mnie kamera złapie".
  • Odpowiedz
@kali84: Kucharski mówił ostatnio w Lidze+Extra, że rozmawiają, ale nie powiedział z kim i na jakim etapie są negocjacje. Z Wszołkiem, a na pewno z Vesoviciem będzie problem, jeżeli chodzi o pensję. Pod tym względem tak wczesne odpadnięcie z pucharu też ma swoje konsekwencje. Ciężko machnąć ręką na kilka milionów złotych nagrody za wygranie rozgrywek.
  • Odpowiedz
Zwycięstwo po ciężkim meczu, podczas którego nerwy są spore, ale na koniec jest satysfakcja. Wróciliśmy do rozgrywania meczu stykowego, który udało się wygrać. Z pewnością byłoby łatwiej, gdyby nie kolejny wylew i kolejny stracony gol z rzutu karnego.

Legia przegrała w tym sezonie już całkiem sporo meczów i obok żadnej z tych porażek nie da się przejść obojętnie. Z różnych powodów, ale często lista najbardziej wkurzających porażek się u mnie zmienia. Czasem najwyżej
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: ja bym dodał jedną rzecz, którą może wnieść Szabanow - tak, jak chyba chce nim grać Czesiek, czyli w wariancie z kuzynami i Jurą na prawym wahadle. Jeśli będziemy w tym ustawieniu przechodzić do 442 w obronie (jak np. preferuje obecny selekcjoner repry) to możemy dużo łatwiej schować Mladenovica, bo funkcję lewego obrońcy będzie pełnił Ukrainiec. W wariancie z Jurą jako trzecim stoperem było to średnio możliwe, a tu
  • Odpowiedz
Jak zwykle remis w Białymstoku. Ciężko się zachwycać, zwłaszcza że spokojnie można było to wygrać, ale sami komplikujemy sobie sytuację.

Przynajmniej tyle dobrego, że chociaż tym razem coś się działo. Nawet jeżeli mówimy o głupio sprokurowanych rzutach karnych czy dużej liczbie kartek, to jeszcze przynajmniej była próba gry w piłkę z naszej strony. Jagiellonia praktycznie jej nie podejmowała, jej najgroźniejsze akcje poprzedzone były długim podaniem przez pół boiska, ale nie można było jej
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Tym razem mecz Legii w Pucharze Polski był trochę ciekawszy, ale ponownie o zwycięstwo nie było łatwo. Jak zwykle był to test dla nominalnie rezerwowych zawodników i niestety oni nie bardzo dali argumenty, aby zmieniać pogląd na ich temat. Nadal potrzebne są wzmocnienia kadry, aby było kim rotować bez znacznej utraty poziomu.

Skład był mniej więcej taki, jakiego można było się spodziewać, czyli zmiany były niemal wszędzie tam, gdzie dało się je przeprowadzić.
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Leżę w szpitalu i akurat nie mogłem obejrzeć meczu, a dzięki Twoim wpisom wiem, jak mogło to wszystko wyglądać. Dziękuje, byczku i czekamy na kolejne meczycha
  • Odpowiedz
Niemal dokładnie w 6. rocznicę założenia przeze mnie konta na mirko mam okazję pisać o zwycięstwie Legii z Rakowem. Wreszcie dało się to oglądać, na co złożyło się kilka rzeczy.

Michniewicz przed tym meczem musiał coś zmienić, ale jednocześnie było jasne, że personalnie może co najwyżej wstawić Jędrzejczyka wracającego po pauzie za kartki. Do tego doszła mu kontuzja Lewczuka, więc ostatecznie wyglądało to jeszcze mniej obiecująco. Trener zaryzykował i zmienił ustawienie, które było
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Ja właśnie uważam, ze mówienie iż drużyna musi mieć swój styl i wszyscy inni maja się do niej dostosowywać to bzdura, przynajmniej w ekstraklasie. Tzn. można tak robić jak się myśli o grze w Polsce, ale prawda jest taka, jeżeli chcemy zaistnieć w Europie musimy mieć więcej niż 1 taktykę do gry, a już najlepsze by było jakbyśmy zaczęli grać tak jak się gra w obecnych czasach, czyli dynamicznie
  • Odpowiedz