Ale fart. Potężne 1-0 z maszyną Lewandowskiego pozwala dalej żyć jak człowiek albo przynajmniej udawać.

W grze Legii nie nastąpiła poprawa. Było wręcz gorzej niż ostatnio. Nawet w meczu, w którym wydawało się, że nie działo się nic, czyli ze Stalą Mielec, coś jednak było. Zdarzały się przynajmniej fragmenty, gdzie było na co popatrzeć. Tutaj nie było realnej przewagi. Gra była do bólu wyrównana, z czasem przesuwająca się coraz bardziej pod pole karne
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wciąż bez zwycięstwa w Niecieczy po 90 minutach. Na szczęście to nie bukmacherka (choć kto wie, po tym, co działo się w tym meczu), więc można zaliczyć wygraną po dogrywce, która, co najważniejsze, daje awans.

Myślę, że już zdążyliśmy się nauczyć, gdzie Legia ma problemy, z kim, i jak to najczęściej wygląda. Może akurat obraz całego meczu był trudny do przewidzenia, ale ciężary w Niecieczy niestety nie zaskoczyły. Jeśli się nie pomyliłem, to
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Nieciecza zawsze trudna, tak chyba pozostanie na długo. Cieszy mnie bardzo takie zwycięstwo, ogladaliśmy z kumplami i radość była wielka. Podoba mi się, że Carlitos nie potrzebuje "aklimatyzacji" tylko od razu wchodzi i daje nam 3 punkty ze Stalą i awans z Niecieczą tak po prostu jak z marszu, zwykły dzień w pracy. Dogadują się z Josue i poprowadzą te Legie do mistrzostwa, wierze w to mocno! (
  • Odpowiedz
Nieironicznie, ważne zwycięstwo. Legia nie wpadła w głębszy dołek wynikowy i przynajmniej pod tym względem prezentuje się solidnie. Wciąż mamy jednak wyraźne wskazanie, w którym miejscu się znajdujemy i ile jest do poprawy.

Można spojrzeć na nazwę Stal Mielec oraz nazwiska jej zawodników i oczekiwać, że Legia będzie ich rozjeżdżać kilkoma golami. Jeżeli się jednak spojrzy na boisko, to Stal bywała groźna dla niemal każdego na początku sezonu. W meczach z nami, co
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Co by nie mówić o meczach Legii z Górnikiem, w ostatnim czasie dużo się w nich dzieje. To jeden z niewielu pozytywów, jako że mecz był taki, iż na koniec trzeba doceniać ledwo wyrwany punkt.

Niby nie byłoby różnicy, czy Legia ten mecz by przegrała, czy zremisowała. Wpływ na końcową tabelę jeszcze nie do oszacowania, pozostaje kwestia mniejszego lub większego ośmieszenia się. Gdyby jednak dalej szukać na siłę pozytywów, to wreszcie przynajmniej tego
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Niby nie byłoby różnicy, czy Legia ten mecz by przegrała, czy zremisowała


@Kimbaloula: marketingowo sporo. Sportowo też chyba sporo pokazuje bo jeszcze niedawno po pierwszym straconym golu nasza gra się kończyła....
  • Odpowiedz
@matixrr: Wcale nie postawiłem kretyńskiej tezy po to, żeby w następnym zdaniu ją obalać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tak serio, to widziałem sporo komentarzy, w których nie doceniano tego remisu i traktowano go jak kompromitacja na równi z porażką. Tak naprawdę ten remis to spory pozytyw w tych okolicznościach.

@katolabirynt: Tylko że tak chyba było. Tych meczów było sporo, ale nie pamiętam wielu takich,
  • Odpowiedz
Legii znów wystarczyło tylko 45 minut, aby wygrać mecz w Ekstraklasie. Na razie wymagania narzucone przez przeciwników nie są najwyższe, co pomaga w tym, aby zespół mógł powoli iść w dobrym kierunku.

Miałem okazję tu pisać o dwóch meczach pucharowych z Widzewem, ale dopiero pierwszy raz o meczu ligowym. Nie będę powtarzał tego samego. Nie ma sensu cofać się do przeszłości. Jedyne, co mnie w tym kontekście interesuje, to fakt, że w XXI
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: A co myślisz o Tobiszu? Wg. Weszło to najgorszy bramkarz ligi, wczoraj tez dostał ocenę 4/10. Jak dla mnie tam jest jakaś krucjata przeciw temu chłopakowi, bo wydaje mi się, ze od czasu Cierzniaka nie było tak pewnego punktu w bramce.
  • Odpowiedz
Kolejne 2:0 u siebie, tym razem niepozostawiające wątpliwości, kto był lepszy. Dobrze, że raz na jakiś czas coś się udaje.

Piast najsłabszy od kwietnia, kiedy przyjechał na Łazienkowską w świąteczny poniedziałek i strzelił gola po wylewie Rose’a i Wieteski, nie robiąc przez cały mecz zupełnie nic. To mu wystarczyło, aby wygrać z Legią Vukovicia. Ten trener nigdy nie radził sobie przeciwko Fornalikowi (wygrał z nim tylko, kiedy prowadził zespół tymczasowo). W ciągu ostatnich
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: sporo się mówi o potrzebie transferów i to oczywiście jest prawdą jeżeli chcemy być naprawdę silnym zespołem i tak samo prawdą jest to że w jedno okienko czy jednym obozem przygotowawczym nie naprawimy kilku ostatnich lat, ale też trzeba pamiętać że my na przełomie marca i kwietnia graliśmy całkiem nieźle a wydaje mi się że gdybyśmy porównali dzisiejszą 11 do meczu z Lechią, Rakowem bądź Lechem wtedy to czy
  • Odpowiedz
@Kimbaloula: Skąd teza o kiepskiej sytuacji finansowej? Przecież poprzedni sezon z Liga Europy to był nasz najlepszy rok finansowy od czasów Ligi Mistrzów, tak czysto finansowo to nawet nie wiem czy nie przebiliśmy tamtego roku. Dodatkowo udało się zaoszczędzić na premii za mistrzostwo:)
  • Odpowiedz
@Kimbaloula: teraz to mamy już combo, bo nie tylko Legia od jakiegoś czasu nie umie wyjść z 0:1, ale też drużyny Kosty mają z tym problem. Także nastawiam się, że w tym sezonie lepiej nie będzie pod tym względem.
  • Odpowiedz
Zwycięstwo nad jedną z niewielu drużyn w tej lidze, które serio nam leżą. W niedalekiej przyszłości obawiam się przerwania jeszcze lepszej serii, którą mamy z Widzewem, ale nie ma co martwić się na zapas.

Nie był to mecz na wysokim poziomie, ale przynajmniej w porównaniu do pierwszej kolejki było to trochę bardziej podobne do piłki nożnej. Wprawdzie znowu było sporo fauli i to również z naszej strony, ale chyba mecz z Koroną był
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Witam po przerwie. Po raz pierwszy od dawna nie zaczynamy sezonu europejskimi pucharami czy superpucharem, a po prostu ligą. Odkąd pamiętam, takie sezony miały miejsce dość rzadko i mam nadzieję, że zbyt prędko się to nie powtórzy.

Mecz z Koroną sugeruje, że jesteśmy daleko od wygórowanych celów w tym sezonie, ale to dopiero inauguracja. Ze swojej strony dałbym jeszcze nieco czasu, żeby to wszystko się jeszcze dotarło. Też bym chciał już wszystkich ocenić
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nareszcie koniec. Wiele było męczących sezonów, ale ten mógłby się zakończyć już dawno. W praktyce zakończył się dwa tygodnie temu, a dla całej ligi – tydzień temu.

Z jednej strony miło jest nie stresować się w końcówce sezonu, patrzeć z boku, jak inni muszą się męczyć. Taka alternatywa jest dużo lepsza od tego, co groziło nam jeszcze zimą, czyli walka o utrzymanie. Z drugiej strony, ten sezon to katastrofa. Sytuacja, w której musimy
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Bohatersko obronione 10. miejsce przed nacierającą Jagiellonią. Legia może spaść na 11. miejsce jeszcze w tej kolejce, o ile Warta wygra z Lechem w Grodzisku Wielkopolskim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Temat 10. miejsca to w zasadzie jedyne, co nam zostało. Mistrzostwa mazowieckiego nie zdobędziemy. Maksimum to 9. miejsce, ale już w niedzielę może stać się nieosiągalne. Cracovia też już wyżej niż na swoim 6. miejscu nie może być. To jeszcze zabiera znaczenia
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

jeżeli nie będzie przepisu o młodzieżowcu


@Kimbaloula: Oby go nie było. To absurd, że do Ekstraklasy wpycha się ze względu na ich wiek zawodników, którzy nie są gotowi na grę na tym szczeblu. Bez tego przepisu nie przepadnie więcej młodych i zdolnych niż przy obowiązującym przepisie. Taki np. Włodzimierz Lubański grał w pierwszym składzie Górnika Zabrze w wieku 16 lat.
  • Odpowiedz
Legia Warszawa utrzymała się w lidze*. W ostatnich latach graliśmy mecze o nic po zapewnieniu sobie mistrzostwa. Teraz będą mecze w najbardziej klasycznym bezpiecznym środku tabeli, może niekoniecznie z Jagiellonią, która może wtedy jeszcze obawiać się o utrzymanie. Ale ostatni mecz z Cracovią będzie pozbawiony jakiejkolwiek stawki. Będę się wtedy jeszcze szerzej do tego odnosił.


Co zdecydowało, że po trzech porażkach Legia nagle wygrała, strzelając pięć goli? Nie ma co sprowadzać tego do
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Gol sprezentowany rywalowi przez dwóch środkowych obrońców, dwa gole stracone w przewadze liczebnej, gol bezpośrednio z rzutu rożnego. Brakuje jeszcze samobója w stylu Żewłakow + Boruc z Irlandią Północną oraz gola straconego z połowy, żeby dopełnić absurdu, jaki dzieje się pod bramką Legii w tym sezonie.

Poniosło mnie z tym remisem w przewidywaniach tydzień temu. Nawet jakby się udało, to i tak byłby on niezasłużony. Wprawdzie Legia wykreowała kilka sytuacji, ale co z
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Legia wyznaczyła na mistrza Pogoń, przegrywając z nią, a remisując wcześniej z Rakowem i Lechem. Tylko że coś poszło nie tak i Pogoń szanse na mistrzostwo ma minimalne, a Legia pozostaje bez punktów za ten mecz i wciąż bez zapewnionego utrzymania. Średni interes zrobiony w Szczecinie.

Nie da się do końca porównać tego sezonu z obecnym, mimo że w obu rozegraliśmy po 30 kolejek. Na razie jednak, upraszczając, zdobyliśmy w tym sezonie niewiele
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ciężko o coś gorszego niż mecze bez stawki, ale trzeba będzie jakoś to wytrzymać do końca sezonu. Porażki w takim czymś wywołują raczej obojętność, ale i tak przyjemnie nie jest.

Nawet kolejna porażka z Piastem to nie jest coś nowego, co wywoływałoby szczególne wkurzenie. Vuković kolejny raz nie dał rady pokonać Fornalika? Zrobił to tylko jako tymczasowy, potem przegrywał mecze, których nie miał prawa nawet stracić punktów. Wystarczy tylko wzruszyć ramionami. Nawet Michniewicz,
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Pekhartowi robi się krzywdę biorąc go pod uwagę przy ustalaniu składu. Trybuny do końca sezonu jak dla mnie bo na razie jest drugim Emrelim. Odchodzi po sezonie razem z Vuko co cieszy ale już teraz mógłby nie grać.
  • Odpowiedz
Kolejny niezły wynik w lidze. Legia ponownie była skazana na pożarcie i w tej sytuacji nawiązała na szczęście bardziej do ligowego niż pucharowego meczu w Częstochowie. Tak naprawdę ten remis nic jej nie daje, więc nie byłoby dużej różnicy, gdyby przegrała. Jednak nawet dla samego samopoczucia lepiej odnotować kolejny mecz bez porażki w lidze, porażek i tak już dużo się uzbierało.

Był czas przywyknąć, że Legia nie będzie faworytem w danym meczu ligowym.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przynajmniej Legia nie przegra w tym roku Superpucharu. Wygląda też na to, że będzie miała znacznie mniej okazji do porażek w środku tygodnia.

Poprzedni sezon bez trofeum to 2018/19, wtedy też wiosną ratował to Vuković. Wtedy również z pucharu odpadliśmy z Rakowem, ale to akurat poszło na konto Sa Pinto. Ówczesny wynik po 90 minutach (1-1) dziś byłby szczytem marzeń. W pewnym momencie było blisko, ale byłby to wynik zupełnie niezasłużony. W sobotę
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nastąpił moment, w którym Legia ma więcej punktów przewagi nad strefą spadkową niż straty do czwartego miejsca. Jednocześnie nie ma już szans na mistrzostwo, a patrząc na przebieg tego sezonu, to te matematyczne szanse i tak utrzymywały się długo.

Legia pokonała zespół nie ze ścisłej ligowej czołówki, ale mimo wszystko kogoś, kto od dawna utrzymuje się w okolicach czwartego miejsca. Zagrała swój jeden z lepszych meczów w sezonie ligowym. Od początku października, kiedy
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Jak zwykle dobra robota, ale zatrzymałbym się nie co nad Josue, który grał jakby coś go użądliło, wydaje mi się, że przeciwnicy coraz częściej będą go prowokować, bo temperament ma chłop jak płonący konar po pewnych proszkach.
  • Odpowiedz
@mitthian: Ten typ tak ma, dopóki nie będzie czerwonej lub pauzy za żółte kartki, nie jest to aż taki problem. I tak na razie ostatnim meczem, gdzie mocno odwalił, było Napoli w listopadzie.
  • Odpowiedz
Od zremisowanego meczu z Bruk-Betem minął równy miesiąc. Legia znowu zremisowała, ale tym razem, za sprawą siły przeciwnika, odbiór i wyniku, i samej gry jest już inny niż w Niecieczy.

Wiadomo było, że nagle Legia nie przyjedzie rozstawiać Raków po kątach w Częstochowie. Musiała wyjść na boisko z pewnym respektem, ale też zagrać w taki sposób, żeby dać sobie szansę na korzystny wynik. Plan przez długi czas wychodził naprawdę nieźle. Nie jakością, ale
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wnioskuję o więcej meczów zaległych. Mecze zaległe dają emocje, radość, a przede wszystkim punkty. Mecze zaległe są ok.

Na szczęście mam teraz lepsze rzeczy do roboty, ale gdyby mi się nudziło, można by poszukać komentarzy o zaległych porażkach, ciągłym przypominaniu o tym, że kibice Legii przypominają o meczach zaległych (nawet gdy nie robili tego już od trzech miesięcy) i tak dalej. To nie jest moment, aby się napinać, bo nadal ten sezon jest
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kimbaloula: Johansson i na jesieni dawał oznaki dobrej gry, ale wtedy go usilnie ustawiali na wahadle, a to nie ten typ zawodnika. Do dziś nie rozumiem, dlaczego przy takim składzie Michniewicz tak uparcie trzymał się jednej taktyki, a Gołębiewski to kontynuował.

Trochę mnie wkurza ta retoryka, ze Vuko wygrywa tylko ze słabymi drużynami. To samo było za jego poprzedniej kadencji, również w europejskich pucharach, gdzie odpadł co prawda z Rangers,
  • Odpowiedz