Poszedłbym z kumplami do osiedlowego sklepiku po sękacza i oranżadę na miejscu. Następnie zapakowałbym piłkę do kosza do plecaka, wskoczył z kumplami na rowery i pojechał na stadion pograć w kosza. Pobyt na stadionie zwieńczyłyby końskie podrywy koleżanek ze szkoły na boisku do siatkówki. Dzień zakończyłby się na słuchaniu Captain Jacka na osiedlowej ławce i popijaniu rozwodnionego kompotu który mame rzuciła przez balkon. Ehhh.

#lata90 #gimbynieznajo #kiedystobylo #smutnazaba #gownowpis