Jestem dość spokojną rowerzystką - nie szaleję na mieście. Rower mi służy w mieście do spokojnej przejażdżki lub by dotrzeć z punktu A do punktu B. I mimo, że wiele sytuacji mnie denerwuje to zazwyczaj pomarudzę sobie pod nosem i mi zaraz mija.
Ale dziś pewna sytuacja mnie w------a.
Jadę spokojnie w stronę przejścia, z daleka słychać karetkę na sygnale. Dojeżdżam do przejścia:























w minioną sobotę (27.05.2017) doprowadziłem do kolizji w Gdańsku na skrzyżowaniu ulicy Łostowickiej i alei Armii Krajowej, na wysokości pasa zieleni pomiędzy dwoma jezdniami alei Armii Krajowej. Jechałem prawym pasem ul. Łostowickiej w stronę Ujeściska. Minąwszy pierwszą sygnalizację świetlną zmieniłem pas na lewy -- na prawym w tym miejscu często tworzy się zator. Wykonując ten manewr straciłem okazję dostrzeżenia karetki pogotowia nadjeżdżającej z prawej strony aleją Armii Krajowej, na
@wuochu:
1) Zachować bezpieczny odstęp (po zmianie pasa wpakowałeś się prawie na zderzak poprzedzającego pojazdu)
2) Nie myśleć o dupie maryni i nie rozglądać się na wszystkie strony, tylko patrzeć przed siebie.