Wszystko
Najnowsze
Archiwum
Tym razem konkretnie zaspałem… Obudziłem się 5:15 i szybko zabrałem do roboty. Równo o wpół do 6 wystartowałem – ciepło jak zwykle, słońce już ładnie świeciło a wszystko było okraszone lekkim, przyjemnym wietrzykiem. W sumie to po prostu pobiegłem po bułki – nie było czasu ani ochoty na nic więcej. Tempo, jak na taki krótki odcinek – fatalne: 5:09 min/km... udo nadal uparcie nie chce przestać zapieprzać
źródło: comment_XJBTJwhYxMA1Lp4VuD4CfTG1TmxTqn1B.jpg
Pobierz- 2
I znowu spóźniony wpis z rana... nie powinienem odkładać na później ;)
W końcu obudziłam się na czas – stałem na tyle wcześnie, że mogłem wystartować o 4:45. Słońce dopiero zamierzało się ukazać, ale już było 19°C – niby ciepło, ale z drugiej strony fajnie że w końcu przyszło lato :)
Trochę rolowałem udo wczoraj wieczorem i rano przed wybiegnięciem, ale gdy tylko ruszyłem - od razu wiedziałem
źródło: comment_JFgiVfXJrlEhX7NLJgxaWSGjDwTY9zps.jpg
PobierzWczoraj znowu dość późno poszedłem spać, a że złaziłem z dziećmi pół Krakowa to dobrze mi się spało... aż za dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzisiaj masakra, wstałem o 7:20... tak więc mogłem sobie pozwolić tylko na krótką trasę. Po wczorajszym upale całkiem znośnie – 20°C, ale Słońce za lekkimi chmurami więc nie przypiekało.
Mimo rolowania nadal czuję udo, więc było bez rewelacji. Ból jakoś tam się
źródło: comment_HWjnQT5nL5E0LAfj3lr9WmVVrO7b6p9R.jpg
PobierzWczoraj dość zarwałem noc i miało nie być biegania, ale perspektywa popier* niedzieli i konieczność dokupienia bułek (w domu nadal czereda dzieci) sprawiła, że postanowiłem jednak zrobić króciuteńką przebieżkę. Wybiła siódma, Słońce prażyło na bezchmurnym niebie, w cieniu było 19°C – nic tylko biec.
Dość konkretnie mnie bolało udo, więc wybrałem trasę krótszą o jeszcze jeden kilometr. Mimo bólu udało się utrzymać średnie tempo 4:56 min/km. Pulsometr coś
źródło: comment_J36IOccXg3WmnqIbrSlpbeFnDQnBqVS8.jpg
PobierzWczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...
Potem był ciężki dzień, zakończony przywiezieniem kolejnej dwójcy ( ͡º ͜ʖ͡º)
Ale choć dzisiaj chrapała szóstka dzieciaków, to plany były na tyle spokojne że sobie mogłem pozwolić na krótką przebieżkę. Obudziłem się nawet nieco później niż zwykle i wybiegłem o 6:45.
źródło: comment_h4YOkdvJ9w33ugQVj9hOIbL08WfwtMt7.jpg
PobierzEch, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie było jak... ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Wczoraj nic nie wyszło z biegania - mocno zarwana noc, zawalony poranek a do tego ulewa jak jasna cholera… wszystko było przeciw. Dziś, dla odmiany, całkiem spoko - co prawda obudziłem się dość późno bo o 5:15, ale jakoś w miarę sprawnie się zebrałem i już o 5:30 wystartowałem. Drogi były
źródło: comment_VyDcDBVvZ0EUkZmYwVKdOjRJzQS8J3O8.jpg
PobierzWczoraj pospałem za wszystkie czasy i nie było już szans na bieganie - postanowiłem sobie odbić w poniedziałek, idąc wcześniej spać by wcześniej wstać. Oczywiście nic z tego - pamiętam jeszcze jak zegar wybijał kwadrans po północy... No co ja poradzę ¯\_(ツ)_/¯
Dobrze, że z rannym wstawaniem wyszło lepiej – już o 04:45 wstałam przed domem gotowy na start do startu. Nie mogę z tych chmur na niebie
źródło: comment_JU9KJ4rYiIMlO1VPRtFeHPYIGCDGPpSf.jpg
PobierzDzisiaj pobudka w Makowie, a więc… Grzechynia! (。◕‿‿◕。)
Jak zwykle moja ulubiona masakra – że jest sobota i nigdy nikomu nie spieszą, to wstałem dość późno i wyruszyłem dopiero o 6:15. Na zewnątrz mokro po długiej nocnej ulewie, na niebie ciężkie chmury, ale mimo to ciepło - 16°C i lekki wietrzyk. Czułem się dość ociężały, więc zamiast się spieszyć
źródło: comment_zPbL7aBh7k9zRNtT2A6JKFe6RdaoWWlM.jpg
PobierzDzisiaj znowu wczesna pobudka i późny start - tak jakoś wyszło... Gdy wyruszyłem o 5:20 przy sympatycznych 16°C, Słońce dopiero nieśmiało wyglądało zza chmur a lekki wmordewind bardziej orzeźwiał niż przeszkadzał.
Po solidnej nocnej ulewie bałem się błota naniesionego z pól na jezdnię – I faktycznie, było tego sporo a miejscami potrafiło być niebezpiecznie ślisko… Trasa przebiegała też przez najgorszą ulice w krakowie ale jakoś wymanewrowałem między kałużami (
źródło: comment_hGfzTfiFMhakbgbj88Zaxsxhns3xbN7K.jpg
PobierzNo i dzisiaj wstałem wcześnie, ale że nie ma dzieci w domu... ( ͡º ͜ʖ͡º) No więc wyruszyłem o 5:30 - przyjemne 16°C, miłe promienie porannego Słońca, śpiew ptaków, nic tylko gnać przed siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Start przyciężkawy, jakby mi się ktoś u nóg uwiesił - ale na szczęście potem niemal kilometr z górki pomógł mi się rozkręcić. Biegło się
źródło: comment_EhvBECTnwDpeG5KYdmmtPxZ0Q2hWjTxy.jpg
PobierzJak człowiek nie ma motywacji, to organizm sam się dostosuje… Dzieci na działce, żadnej presji czasowej, to i zaspałem jak jasna cholera. Wstałem o 5:30 I nadal byłem śpiący – do tego czułem się ociężały niczym w mordę jeża Boczek i poobijany jak Bruce Willis z "Szklanej Pułapce". Na zewnątrz 19°C, na niebie ciężkie chmury, a powietrze nasączone wodą niczym gąbka, którą Joan Severance namydlała się
źródło: comment_LXLtpXyPi0Ut3swkAcsit8CClNAVktKx.jpg
Pobierz- 1
W czwartek sobie zaspałem, a gdy zobaczyłem że o 5:15 było 21°C, to szybko uznałem że jednak wolę pomachać hantlami ( ͡º ͜ʖ͡º)
Wczoraj znowu było kiepsko ze wstawaniem, a że miałem ścisły rozkład dnia musiałem zarzucić plan zrobienia 20 km po podkrakowskich wioskach i wyruszyłem o 5:50 taką trasą by dotrzeć do warzywniaka tuż po otwarciu. Było 15°C
źródło: comment_j0Y8sMAvUVtZ0pbgWXf71Huivgc5l4fQ.jpg
PobierzDzisiaj udało mi się wcześniej wstać i wyruszyłem o 4:45. Przyjemnie – 13°C, Słońce dopiero wstwało (jeszcze trochę i będę znowu łapał wschody). Ba - nawet ostatni autobus nocny minąłem! ( ͡º ͜ʖ͡º)
Biegło się przyjemnie, a początkowy chłód szybko minął jak tylko Słońce zaczęło operować. Relaksacyjne tempo, puls też - tylko na początku pulsometr zgłupiał
źródło: comment_KNCDEjjcfhrZDWsEVdoSiY8XHdcQOfXb.jpg
Pobierz- 0
Normalnie po wtorkowym nocnym squashu w środę nie biegam, ale miałem już dwa dni przerwy i zdecydowanie trzeba było coś z tym zrobić. Udało mi się wstać już przed piątą, a 15 min później wystartować. Jako dodatkowy pretekst miałem konieczność zakupu bułek ( ͡º ͜ʖ͡º)
Dziś już było cieplutko – 16°C, słońce świeciło jak należy i po prostu aż chciało się biegać.
Nie ma co
źródło: comment_sxbnKct4rltVubGQHewmFM62hAGTRHwW.jpg
PobierzWeekendu ciąg dalszy – tym razem lipiec zaczynam od biegu na Wysoką. Moja ulubiona trasa – nieco lżejsza niż Grzechynia, ale z równie pięknymi widokami. Wystartowałem równo o 6 - już było cudnie: Słońce pięknie świeciło, chmur niewiele, ale jednak dosyć chłodno – w cieniu 9°C i lekkie powiewy zimnego wiatru.
Z reguły w Jordanowie jest piękny widok na Babią Górę, ale tym razem sam szczyt przykryło wielkie
źródło: comment_qbn4ZyN7vhONRxOPFVsC6uvlAirJOnYD.jpg
PobierzNo to weekend, no to Maków i Grzechynia - w końcu! (。◕‿‿◕。) Wydawało mi się, że wstałem przed 5, szybko się zebrałem a wychodząc patrzę na zegarek... a tu 6:15 ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Wczoraj na przemian było palące Słońce i ulewny deszcz - dziś się ustabilizowało i miałem pochmurny, wietrzny poranek i 13°C więc lepiej być nie mogło.
źródło: comment_Td1DqljlncFVmMkqH3HuZpSkaYrZvKSO.jpg
Pobierz- 2
@enron: mi tam chyba by łydki eksplodowały przy 1km zbieganiu z górki
Tu jest pikuś. W okolicy jest ulica Górska, chyba ze 3km bardzo ostro w dół (do 20% o ile pamiętam). Raz tamtędy zbiegałem to czułem łydy, oj czułem...
co to za napis z tymi dziennikarzami?
@pestis: a taki jeden. Jak dla mnie - kultowy ( ͡º ͜ʖ͡º)
źródło: comment_iFoxX2c4UKsYh5gCt4nLj2vMDgeEeNCH.jpg
Pobierz- 1
Wczoraj rano pizgało takim złem, że nawet koty nam się wpakowały do łóżka – uznałem to za znak, że należy pozostać w domu. Dzisiaj totalna odmiana - piękny wschód Słońca, w miarę luźno z czasem i przyjemne 17°C (w sumie to aż za ciepło). Poleciałem dopiero o 5:30, ku memu zaskoczeniu tempo całkiem miłe (4:48 min/km). Poleciałem jeszcze po bułki, wróciłem, reszta arbuza pochłonięta, dzień zaczęty
źródło: comment_dY9uBsPE2WZMovMBMHiHdHrI4SoKfdQA.jpg
PobierzUff, w końcu. Cztery dni bez biegania to już zdecydowane przegięcie – weekend sobie odpuściłem, a potem dwa dni koncertowo zaspałem… Dzisiaj wystartowałem dość późno, bo o 05:30 – wstałem co prawda ponad godzinę wcześniej, ale odbyłem nierówną walkę z systemem rezerwacyjnym PKP Intercity (którą przegrałem, aż mi się niemal odechciało biegać)… Przez to z planowanych 16 – 18 km zrobiło się marne 13, ale lepsze to niż
źródło: comment_OqwWTGKvNwV6ZWA6LyMGQMp1PMagwINV.jpg
Pobierz






Mega późno dodaję, bo zwariowany dzień był…
Wczoraj noc totalnie zarwana. Pakowanie paczek na wyjazd, do łóżka poszedłem ok. 2. O 4:30 zadzwonił budzik, 4:45 jakoś się zwlokłem. Dalsze pakowanie, obsłużenie kotów, wyrzucenie śmieci, przestawienie auta żeby żona nie musiała cofać przez całą ulicę… Hmm, senny jestem. Trzeba się jakoś obudzić ( ͡° ͜ʖ
źródło: comment_M6O10L26sX4qzY4lnoDTuwdNiteBA68X.jpg
Pobierz