416230,93 - 10.02 = 416220,91

Mega późno dodaję, bo zwariowany dzień był…

Wczoraj noc totalnie zarwana. Pakowanie paczek na wyjazd, do łóżka poszedłem ok. 2. O 4:30 zadzwonił budzik, 4:45 jakoś się zwlokłem. Dalsze pakowanie, obsłużenie kotów, wyrzucenie śmieci, przestawienie auta żeby żona nie musiała cofać przez całą ulicę… Hmm, senny jestem. Trzeba się jakoś obudzić ( ͡° ͜ʖ
enron - 416230,93 - 10.02 = 416220,91

Mega późno dodaję, bo zwariowany dzień był…
...

źródło: comment_M6O10L26sX4qzY4lnoDTuwdNiteBA68X.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

416665,72 - 8,13 = 416657,59

Tym razem konkretnie zaspałem… Obudziłem się 5:15 i szybko zabrałem do roboty. Równo o wpół do 6 wystartowałem – ciepło jak zwykle, słońce już ładnie świeciło a wszystko było okraszone lekkim, przyjemnym wietrzykiem. W sumie to po prostu pobiegłem po bułki – nie było czasu ani ochoty na nic więcej. Tempo, jak na taki krótki odcinek – fatalne: 5:09 min/km... udo nadal uparcie nie chce przestać zapieprzać
enron - 416665,72 - 8,13 = 416657,59

Tym razem konkretnie zaspałem… Obudziłem się 5:...

źródło: comment_XJBTJwhYxMA1Lp4VuD4CfTG1TmxTqn1B.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

416705,15 - 13,29 = 416691,86

I znowu spóźniony wpis z rana... nie powinienem odkładać na później ;)

W końcu obudziłam się na czas – stałem na tyle wcześnie, że mogłem wystartować o 4:45. Słońce dopiero zamierzało się ukazać, ale już było 19°C – niby ciepło, ale z drugiej strony fajnie że w końcu przyszło lato :)
Trochę rolowałem udo wczoraj wieczorem i rano przed wybiegnięciem, ale gdy tylko ruszyłem - od razu wiedziałem
enron - 416705,15 - 13,29 = 416691,86

I znowu spóźniony wpis z rana... nie powiniene...

źródło: comment_JFgiVfXJrlEhX7NLJgxaWSGjDwTY9zps.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

416881,49- 11,43 = 416870,06

Wczoraj znowu dość późno poszedłem spać, a że złaziłem z dziećmi pół Krakowa to dobrze mi się spało... aż za dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzisiaj masakra, wstałem o 7:20... tak więc mogłem sobie pozwolić tylko na krótką trasę. Po wczorajszym upale całkiem znośnie – 20°C, ale Słońce za lekkimi chmurami więc nie przypiekało.
Mimo rolowania nadal czuję udo, więc było bez rewelacji. Ból jakoś tam się
enron - 416881,49- 11,43 = 416870,06

Wczoraj znowu dość późno poszedłem spać, a że z...

źródło: comment_HWjnQT5nL5E0LAfj3lr9WmVVrO7b6p9R.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417059,25- 7,11 = 417052,14

Wczoraj dość zarwałem noc i miało nie być biegania, ale perspektywa popier* niedzieli i konieczność dokupienia bułek (w domu nadal czereda dzieci) sprawiła, że postanowiłem jednak zrobić króciuteńką przebieżkę. Wybiła siódma, Słońce prażyło na bezchmurnym niebie, w cieniu było 19°C – nic tylko biec.

Dość konkretnie mnie bolało udo, więc wybrałem trasę krótszą o jeszcze jeden kilometr. Mimo bólu udało się utrzymać średnie tempo 4:56 min/km. Pulsometr coś
enron - 417059,25- 7,11 = 417052,14

Wczoraj dość zarwałem noc i miało nie być biegan...

źródło: comment_J36IOccXg3WmnqIbrSlpbeFnDQnBqVS8.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417103,00 - 11,15 = 417091,85

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...
Potem był ciężki dzień, zakończony przywiezieniem kolejnej dwójcy ( ͡º ͜ʖ͡º)
Ale choć dzisiaj chrapała szóstka dzieciaków, to plany były na tyle spokojne że sobie mogłem pozwolić na krótką przebieżkę. Obudziłem się nawet nieco później niż zwykle i wybiegłem o 6:45.
enron - 417103,00 - 11,15 = 417091,85

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawien...

źródło: comment_h4YOkdvJ9w33ugQVj9hOIbL08WfwtMt7.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...


@enron: a bieganie w nocy/wieczorem po pracy to co? :D
  • Odpowiedz
417249,80 - 11,03 = 417238,77

Ech, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie było jak... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Wczoraj nic nie wyszło z biegania - mocno zarwana noc, zawalony poranek a do tego ulewa jak jasna cholera… wszystko było przeciw. Dziś, dla odmiany, całkiem spoko - co prawda obudziłem się dość późno bo o 5:15, ale jakoś w miarę sprawnie się zebrałem i już o 5:30 wystartowałem. Drogi były
enron - 417249,80 - 11,03 = 417238,77

Ech, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie...

źródło: comment_VyDcDBVvZ0EUkZmYwVKdOjRJzQS8J3O8.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417545,56 - 15,25 = 417530,31

Wczoraj pospałem za wszystkie czasy i nie było już szans na bieganie - postanowiłem sobie odbić w poniedziałek, idąc wcześniej spać by wcześniej wstać. Oczywiście nic z tego - pamiętam jeszcze jak zegar wybijał kwadrans po północy... No co ja poradzę ¯\_(ツ)_/¯

Dobrze, że z rannym wstawaniem wyszło lepiej – już o 04:45 wstałam przed domem gotowy na start do startu. Nie mogę z tych chmur na niebie
enron - 417545,56 - 15,25 = 417530,31

Wczoraj pospałem za wszystkie czasy i nie by...

źródło: comment_JU9KJ4rYiIMlO1VPRtFeHPYIGCDGPpSf.jpg

Pobierz
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417721,92 - 22,17 = 417699,75

Dzisiaj pobudka w Makowie, a więc… Grzechynia! ()
Jak zwykle moja ulubiona masakra – że jest sobota i nigdy nikomu nie spieszą, to wstałem dość późno i wyruszyłem dopiero o 6:15. Na zewnątrz mokro po długiej nocnej ulewie, na niebie ciężkie chmury, ale mimo to ciepło - 16°C i lekki wietrzyk. Czułem się dość ociężały, więc zamiast się spieszyć
enron - 417721,92 - 22,17 = 417699,75

Dzisiaj pobudka w Makowie, a więc… Grzechynia!...

źródło: comment_zPbL7aBh7k9zRNtT2A6JKFe6RdaoWWlM.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417978,23 - 13,33 = 417964,90

Dzisiaj znowu wczesna pobudka i późny start - tak jakoś wyszło... Gdy wyruszyłem o 5:20 przy sympatycznych 16°C, Słońce dopiero nieśmiało wyglądało zza chmur a lekki wmordewind bardziej orzeźwiał niż przeszkadzał.
Po solidnej nocnej ulewie bałem się błota naniesionego z pól na jezdnię – I faktycznie, było tego sporo a miejscami potrafiło być niebezpiecznie ślisko… Trasa przebiegała też przez najgorszą ulice w krakowie ale jakoś wymanewrowałem między kałużami (
enron - 417978,23 - 13,33 = 417964,90

Dzisiaj znowu wczesna pobudka i późny start - ...

źródło: comment_hGfzTfiFMhakbgbj88Zaxsxhns3xbN7K.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418296,89 - 13,67 = 418283,22

No i dzisiaj wstałem wcześnie, ale że nie ma dzieci w domu... ( ͡º ͜ʖ͡º) No więc wyruszyłem o 5:30 - przyjemne 16°C, miłe promienie porannego Słońca, śpiew ptaków, nic tylko gnać przed siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Start przyciężkawy, jakby mi się ktoś u nóg uwiesił - ale na szczęście potem niemal kilometr z górki pomógł mi się rozkręcić. Biegło się
enron - 418296,89 - 13,67 = 418283,22

No i dzisiaj wstałem wcześnie, ale że nie ma d...

źródło: comment_EhvBECTnwDpeG5KYdmmtPxZ0Q2hWjTxy.jpg

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418370,27 - 11,01 = 418359,26

Jak człowiek nie ma motywacji, to organizm sam się dostosuje… Dzieci na działce, żadnej presji czasowej, to i zaspałem jak jasna cholera. Wstałem o 5:30 I nadal byłem śpiący – do tego czułem się ociężały niczym w mordę jeża Boczek i poobijany jak Bruce Willis z "Szklanej Pułapce". Na zewnątrz 19°C, na niebie ciężkie chmury, a powietrze nasączone wodą niczym gąbka, którą Joan Severance namydlała się
enron - 418370,27 - 11,01 = 418359,26

Jak człowiek nie ma motywacji, to organizm sam...

źródło: comment_LXLtpXyPi0Ut3swkAcsit8CClNAVktKx.jpg

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418616,75 - 14,13 - 20,23 = 418582,39

W czwartek sobie zaspałem, a gdy zobaczyłem że o 5:15 było 21°C, to szybko uznałem że jednak wolę pomachać hantlami ( ͡º ͜ʖ͡º)
Wczoraj znowu było kiepsko ze wstawaniem, a że miałem ścisły rozkład dnia musiałem zarzucić plan zrobienia 20 km po podkrakowskich wioskach i wyruszyłem o 5:50 taką trasą by dotrzeć do warzywniaka tuż po otwarciu. Było 15°C
enron - 418616,75 - 14,13 - 20,23 = 418582,39

W czwartek sobie zaspałem, a gdy zobac...

źródło: comment_j0Y8sMAvUVtZ0pbgWXf71Huivgc5l4fQ.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418915,01- 14,21 = 418900,80

Dzisiaj udało mi się wcześniej wstać i wyruszyłem o 4:45. Przyjemnie – 13°C, Słońce dopiero wstwało (jeszcze trochę i będę znowu łapał wschody). Ba - nawet ostatni autobus nocny minąłem! ( ͡º ͜ʖ͡º)
Biegło się przyjemnie, a początkowy chłód szybko minął jak tylko Słońce zaczęło operować. Relaksacyjne tempo, puls też - tylko na początku pulsometr zgłupiał
enron - 418915,01- 14,21 = 418900,80

Dzisiaj udało mi się wcześniej wstać i wyruszył...

źródło: comment_KNCDEjjcfhrZDWsEVdoSiY8XHdcQOfXb.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418980,58- 12,00 = 418968,58

Normalnie po wtorkowym nocnym squashu w środę nie biegam, ale miałem już dwa dni przerwy i zdecydowanie trzeba było coś z tym zrobić. Udało mi się wstać już przed piątą, a 15 min później wystartować. Jako dodatkowy pretekst miałem konieczność zakupu bułek ( ͡º ͜ʖ͡º)
Dziś już było cieplutko – 16°C, słońce świeciło jak należy i po prostu aż chciało się biegać.
Nie ma co
enron - 418980,58- 12,00 = 418968,58

Normalnie po wtorkowym nocnym squashu w środę n...

źródło: comment_sxbnKct4rltVubGQHewmFM62hAGTRHwW.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419523,94- 19,33 = 41904,61

Weekendu ciąg dalszy – tym razem lipiec zaczynam od biegu na Wysoką. Moja ulubiona trasa – nieco lżejsza niż Grzechynia, ale z równie pięknymi widokami. Wystartowałem równo o 6 - już było cudnie: Słońce pięknie świeciło, chmur niewiele, ale jednak dosyć chłodno – w cieniu 9°C i lekkie powiewy zimnego wiatru.

Z reguły w Jordanowie jest piękny widok na Babią Górę, ale tym razem sam szczyt przykryło wielkie
enron - 419523,94- 19,33 = 41904,61

Weekendu ciąg dalszy – tym razem lipiec zaczynam...

źródło: comment_qbn4ZyN7vhONRxOPFVsC6uvlAirJOnYD.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419716.59- 22,73 = 419693.86

No to weekend, no to Maków i Grzechynia - w końcu! () Wydawało mi się, że wstałem przed 5, szybko się zebrałem a wychodząc patrzę na zegarek... a tu 6:15 ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Wczoraj na przemian było palące Słońce i ulewny deszcz - dziś się ustabilizowało i miałem pochmurny, wietrzny poranek i 13°C więc lepiej być nie mogło.
enron - 419716.59- 22,73 = 419693.86

No to weekend, no to Maków i Grzechynia - w koń...

źródło: comment_Td1DqljlncFVmMkqH3HuZpSkaYrZvKSO.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419797,50- 12,41 = 419785,09

Wczoraj rano pizgało takim złem, że nawet koty nam się wpakowały do łóżka – uznałem to za znak, że należy pozostać w domu. Dzisiaj totalna odmiana - piękny wschód Słońca, w miarę luźno z czasem i przyjemne 17°C (w sumie to aż za ciepło). Poleciałem dopiero o 5:30, ku memu zaskoczeniu tempo całkiem miłe (4:48 min/km). Poleciałem jeszcze po bułki, wróciłem, reszta arbuza pochłonięta, dzień zaczęty
enron - 419797,50- 12,41 = 419785,09

Wczoraj rano pizgało takim złem, że nawet koty ...

źródło: comment_dY9uBsPE2WZMovMBMHiHdHrI4SoKfdQA.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pestis: dieta sreta ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po bieganiu mam ssanie na arbuza jak jasny pierun (ʘʘ)
Pewnie to przez to rzucanie cukru...¯\_(ツ)_/¯
  • Odpowiedz
419930,47- 13,34 = 419917,13

Uff, w końcu. Cztery dni bez biegania to już zdecydowane przegięcie – weekend sobie odpuściłem, a potem dwa dni koncertowo zaspałem… Dzisiaj wystartowałem dość późno, bo o 05:30 – wstałem co prawda ponad godzinę wcześniej, ale odbyłem nierówną walkę z systemem rezerwacyjnym PKP Intercity (którą przegrałem, aż mi się niemal odechciało biegać)… Przez to z planowanych 16 – 18 km zrobiło się marne 13, ale lepsze to niż
enron - 419930,47- 13,34 = 419917,13

Uff, w końcu. Cztery dni bez biegania to już zd...

źródło: comment_OqwWTGKvNwV6ZWA6LyMGQMp1PMagwINV.jpg

Pobierz
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach