#anonimowemirkowyznania
Jako że wigilia, i siedzę po raz pierwszy, zupełnie sam w swojej piwnicy w święta (do tej pory spędzałem je z różowym, ale #bolecnaboku i jestem sam już kilka miesięcy z mega #feels i uczuciem #przegryw) to zastanawiam się, kiedy zostałem zimnym #!$%@?? Bo wiecie, niby przejąłem się tym bolcem i bolało mocno, ale mogło być gorzej.
Wylewanie wódy pijanej matce żeby już więcej nie piła, aborcja dziecka, nagła śmierć ojca, przyłapanie różowej w łóżku z bolcem... takie rzeczy kształtują w jakiś sposób charakter i chyba przestałem cieszyć się z dobrych chwil. Może to depresja? Miałem plan pić przez święta, ale w piątek poleciałem tak grubo, że na razie mi wystarczy alkoholu.
Eh. Takie #zalesie
Jako że wigilia, i siedzę po raz pierwszy, zupełnie sam w swojej piwnicy w święta (do tej pory spędzałem je z różowym, ale #bolecnaboku i jestem sam już kilka miesięcy z mega #feels i uczuciem #przegryw) to zastanawiam się, kiedy zostałem zimnym #!$%@?? Bo wiecie, niby przejąłem się tym bolcem i bolało mocno, ale mogło być gorzej.
Wylewanie wódy pijanej matce żeby już więcej nie piła, aborcja dziecka, nagła śmierć ojca, przyłapanie różowej w łóżku z bolcem... takie rzeczy kształtują w jakiś sposób charakter i chyba przestałem cieszyć się z dobrych chwil. Może to depresja? Miałem plan pić przez święta, ale w piątek poleciałem tak grubo, że na razie mi wystarczy alkoholu.
Eh. Takie #zalesie




















Oto historia od drugiej strony tagu #bolecnaboku którą jednoznacznie oceniliście i większość z was kompletnie po mnie pojechała we wpisie mojego eks kilka miesięcy temu.
Jeszcze rok temu męczyłam się w związku i w domu faceta, który był porażką życiową. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale zwyczajnie do siebie nie pasowaliśmy, chłopak potrafił zrobić agresywną awanturę i niszczyć rzeczy kompletnie z niczego. Nie pozwalał mi wychodzić, sam tez nie miał znajomych. Całymi dniami tylko spanie i gry, czasami wyszedł po zakupy i na tym kończyły się jego obowiązki dnia codziennego. Nie, nawet nie pracował. Porażka.
Dziś gdyby nie facet, który dał mi siłę żeby odejść od toksycznego związku, który pokazał że można być parą bez obniżania samooceny na siłę, który pokazał że ludzi trzyma przy sobie miłość a nie szantaż, dalej byłabym nieszczęśliwa. Widziałam, że mój eks wylewał tu swoją wersję, jednoznacznie większość z was stwierdziła, że jestem kur*ą i dobrze, że odeszłam. Że porucha i mnie zostawi a ja wrócę.
Nie, nie czuję się kur*ą jak to oceniliście. Ale racja, doskonale że odeszłam. Mimo, że minął rok chłopak wylewa tu swoje żale, dalej napastuje mnie wyzwiskami - takimi samymi jak kiedyś. Wbrew temu co opisał mój eks w swoim wpisie nie pisałam wtedy z tym chłopakiem o seksie, nie wysyłałam żadnych sprośnych zdjęć. Były to zwykłe rozmowy typu "Znaj swoją wartość" "Jesteś cudowną dziewczyną, nie daj sobą manipulować", zwierzenia, zwykłe ubrane zdjęcia. Wtedy usłyszałam "I Ty na to poleciałaś? Przecież specjalnie tak mówił żeby Cię wyruchać", a nie wyruchał wtedy i takie słowa słyszę do dzisiaj.
Zawsze niewinne ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Nie zmienia to faktu, że zachowałaś się jak małpka - trzymała jedną gałąź do czasu aż złapała drugą.
Seks był czy nie był - dalej tkwiłaś w związku a w tym samym czasie szykowałaś sobie grunt pod kolejny, żeby czystym ślizgiem wyjść z pierwszego