Wczoraj wybrałem się do Kielc. A to dlatego, że spod Kielc startuje tegoroczny Maraton Podróżnika, więc musiałem mieć gminne połączenie z tą miejscowością;) Dodatkowo po drodze zaliczyłem gminę Miechów, skąd startuje w przyszły weekend brevet 200 km.
Wyruszyłem o 9 rano jadąc przez Bukowno, Olkusz, Skałę, czyli trasą która pokrywała się z ostatnim powrotem z Krakowa podczas wypadu z @Mortal84.
Koło Ojcowa zatrzymałem się na pajdę ze smalcem. Dalej odbiłem na północ w kierunku Kielc, mając w planach zobaczyć kilka gmin. Początkowo jechało się elegancko bo ruch znikomy. W Miechowie zorientowałem się, że za bardzo sobie pozwoliłem z postojami i jadąc dalej zaplanowaną trasą, mogę nie zdążyć na ostatni pociąg. Postanawiam więc jechać najkrótszą drogą do Kielc, która okazała się prowadzić remontowanym odcinkiem drogi S7 przez dobrych kilkadziesiąt km. Tak więc ten ostatni prosty i żmudny, choć pofalowany odcinek, pokonuję już bez elementów krajoznawczych. No ale udało się dotrzeć na czas. Nawet zdążyłem zjeść obiad.
#200km pykło dopiero podczas dojazdu z dworca do






















Miało być max do Krosna lub Suchej Góry pod nadajnik. Wyszło co innego. Zauroczeni piekną pogodą udaliśmy się w stronę Jasła. Oczywiście nie jechaliśmy sami, był z nami wietrzyk, wiał nam a to prosto w twarz, a to w lewy policzek. BWT. nie polecam trasy Jasło-Nowy Żmigród, strasznie monotonna i z dużym ruchem samochodów. W Nowym Żmigrodzie nie pojechalismy prosto na Duklę a na Krępną. Trochę pobłądziliśmy w okolicach Huty Polańskiej, chcialiśmy się dostać do Granicy, ale po szutrze to kiepsko - zrezygnowaliśmy. W Dukli strzeliłem kilka fotek pod Muzeum Historycznym (brama zamknięta niestety) i jedziemy dalej na Krosno, gdzie zanosi się na deszcz. Zaczyna powoli kropić, nie dojechaliśmy do Odrzykonia i się wzmaga. Wydrapaliśmy się na górę i przestało padać :D (jak na razie). Dojeżdżamy prawie pod Suchą Górę i zaczyna mocno lać. Byliśmy już tak zmoczeni, że nie zrobiło to różnicy - jedziemy dalej. Na zjeździe do Krasnej lało tak, że nie dało rady puścić się na 100%, samochodu nie robiły sobie nic z tego, że jedziemy ( ͡° ʖ̯ ͡°), wyprzedzali na gazetę. Deszcz na chwilę przestaje w Niebylcu, przestaje dopiero w Połomii.
Dzisiejszy dzień wolny od pracy uznaję za wykorzystany w 100%.
Do Rzeszowa dojechałem całkowicie przemoczony, rower brudny jak nigdy dotąd. Woda mi się do ramy wlała (╯︵╰,), czas chyba
źródło: comment_OYKH2fKbi7DDQLGanzPgc38O8VzAakLB.jpg
Pobierz