Poprzedni tydzień udany. Ponad 50 kilometrów, mogłoby być tego trochę więcej, ale nie będę narzekał. Cztery treningi + zawody. We wtorek troszkę się przegoniłem, ale tętno o dziwo nie za wysokie, bo nawet do 150 usm nie dobiło. Kolejne trzy dni to luźne dreptanie, w środę sam i kolejne dwa dni z żoną. Sobota wolna i w niedzielę zawody.
Miało być rano, ale rodzinka narobiła zamieszania i okazałam się jedyną osobą, która mogła zostać z Małą. Tym samym udało mi się wyjść z domu dopiero o 15. Za to przyznam, że biegło się naprawdę świetnie. Lekko i przyjemnie, zero spiny. Idealnie przed niedzielą. Wyzdrowiałam w sumie już do końca i jeśli będzie mi się biegło w niedzielę tak samo jak dzisiaj, to będzie bajka (ʘ
@tolstyy00: No pewnie, że dam radę! Sama nie jadę - będę mieć towarzystwo w postaci mojego Taty. Powiedział, że jak skończy to się po mnie jeszcze wróci, żeby mi na końcówce pomóc. ʕ•ᴥ•ʔ
Ja generalnie 3 tygodnie temu dystans półmaratonu pokonałam, więc jedyna moja niewiadoma na jutro to jest dyspozycja mojego organizmu - "tylko", albo raczej "aż". Ale i tak jestem dobrej myśli! Podchodzę do tego
Pierwszy raz przebiegałam 10 km! I to w niesamowicie dobrym czasie (jak na mnie :P)-5,52 min/km. Zazwyczaj oscyluję w okolicach 6.20 min/km, a dzisiaj miałam takiego powera, że nic nie mogło mnie zatrzymać.Nawet pogoda mi dziś sprzyjała-słoneczko na niebie. Ostatnie dwa kilometry były niesamowicie
23147,73 - 10 = 23137,73 Poranne 10km z 10 podbiegami 60m po drodze. Tempo: 4:50, po takiej przerwie jest całkiem niezłe. 11 listopada startuje w biegu na 10km gdzie będę planował pobiec poniżej 45min, wyniku z tamtego roku nie pobije(42min) ale po kontuzji nie ma czego się spodziewać.
Ogólnie przekonuje się do biegania rano przed praca jak kolega Enron, najgorzej wstać a potem już idzie ( ͡°͜ʖ͡°
Już wkrótce zostanę adopcyjnym tatą, z tej okazji pytałem na mirko o foteliki samochodowe. Napisałem, że jeżeli ktoś ma coś fajnego używanego, to jestem otwarty na propozycje. W wiadomości prywatnej odezwał się @benzdriver, że jak mogę poczekać trochę, to mi może podesłać coś od siebie z UK, w międzyczasie podesłał foty tegoż fotelika, a że czasu jeszcze trochę mam, to przystałem na propozycję. Dostałem od niego porządny, niezniszczony fotelik z
Czołem biegowe mireczki!
Poprzedni tydzień udany. Ponad 50 kilometrów, mogłoby być tego trochę więcej, ale nie będę narzekał.
Cztery treningi + zawody. We wtorek troszkę się przegoniłem, ale tętno o dziwo nie za wysokie, bo nawet do 150 usm nie dobiło. Kolejne trzy dni to luźne dreptanie, w środę sam i kolejne dwa dni z żoną. Sobota wolna i w niedzielę zawody.
Jeszcze w ramach przetarcia zrobię (chyba) półmaraton 29.10 w Tczewie.