Kolega kupił mieszkanie 41m^2 w bloku w mieście wojewódzkim za ponad 500 000zł.
Jak pokazałem zdjęcia mamie, to zamrugała i wywiązała się taka rozmowa.
- Pół bańki za takie coś?
- Tak. Wyobraź sobie, że było najtańsze w okolicy, a w przeciwieństwie do reszty było po remoncie.
- Czyli to dlatego młodzi mówią, że nie stać ich na mieszkania.
Jak pokazałem zdjęcia mamie, to zamrugała i wywiązała się taka rozmowa.
- Pół bańki za takie coś?
- Tak. Wyobraź sobie, że było najtańsze w okolicy, a w przeciwieństwie do reszty było po remoncie.
- Czyli to dlatego młodzi mówią, że nie stać ich na mieszkania.
















Czy kupowanie obecnie kawalerki 30kwm w naprawdę dobrej lokalizacji za ~425k (mieszkanie+miejsce w garażu podzmienym+wykończenie) od dewelopera w Katowicach przy wkładzie 200k i możliwości dużej nadpłaty kredytu (5-6k/msc do banku by szło łączenie z ratą) to zbyt szalony pomysł?
Wizja kupna dzisiaj od razu 2 pokojowego za 700k mnie przerasta psychicznie, ale docelowo chciałbym tę kawalerkę za 4-5 lat sprzedać i wymienić na coś większego. Równolegle