Wczoraj załatwiałem kremację i pogrzeb. Matka nie chciała księdza, także będzie skromnie i szybko. rozesłałem info i poszedłem trochę sprzątać szpargały. Poinformowałem też rodzinę, że dziś rano jest wystawienie ciała żeby mogli się pożegnać. Przyjechałem wcześniej, żeby z nią posiedzieć chwile sam, ale w sumie wyszło, że siedziałem z nią sam na sam do końca. Chyba grabarzowi (czy jak się nazywają ci co zabierają ciało do krematorium) zrobiło się lekko przykro jak się
Mój tata dziś rano otrzymał telefon, na który wszyscy czekaliśmy - jest dla niego nerka. Obecnie jest już w szpitalu, po wstępnych badaniach, a w nocy ma być przeszczep.
Piszę to chyba sama dla siebie, by sobie ulżyć, bo z jednej strony bardzo się cieszę, że to nastąpiło zanim rozpoczął dializy, a z drugiej cholernie się boję.
@chciejstwo: Powodzenia! Sam znowu dochodzę do etapu nie chlania... i już mnie wkurza myśl o wysluchiwaniu: po co nie pijesz?? Ze mną nie wypijesz?? Dzisiaj są urodziny etc. Dorastam do myśli, żeby się odciąć i olać nawet fajnych ludzi, którzy pomagają moim demonom!
Ja już mordeczki na dworcu, lecę do Warszawy, ziomek co go nie widziałem lat tysiąc, ma mi nawinąć robotę w gastro, a Polska B wymiera i lepiej nie będzie, trza uciekać. Trzymajcie kciuki
Chyba grabarzowi (czy jak się nazywają ci co zabierają ciało do krematorium) zrobiło się lekko przykro jak się
@BeginEnd: Nie wyrzucaj niczego pochopnie. Niech na razie leży.
Później spokojnie posprzatasz.