Jestem tutaj juz troche czasu. Nie mieszkam w okolicy polonii i obcuje w 99% przypadkow tylko z amerykanami.
Podejscie zmnielo mi sie o 180 stopni przez ostatnie lata i skoro mam wiecej czasu ze wzgledu na dlugi weekend (swieto narodowe) to z checia odpowiem na pytania z moze troche innej perspektywy niz osoby przyjezdzajace tutaj na wakacje/mieszkajace w chicago, greenpoint/przesiadujace nielegalnie czy w inny sposob nie do












![[Od 7:20] Szef OPTIMUSA o rosnącej biurokracji w budowlance](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_GVZTZs7VSm3KbcQ4ydAtqhZdFyuZesev,w220h142.jpg)
I nie chodzi mi o lewactwo, prawactwo itd.
Powiedzmy ze jestem w ciazy i moje dziecko ma wade. Wiem ze nie dozyje pierwszego tygodnia po urodzeniu.
Czy
Ja sie pytam od strony mojego wlasnego organizmu, a nie emocji czy zmuszania ludzi itd. Jesli moje dziecko umrze 2 godziny po porodzie to lepiej mi je donosic 3 miesiace czy przeprowadzic aborcje. Wydaje mi sie to calkiem proste zapytanie.
Dojscie do siebie po porodzie trwa
ZAKAZ aborcji to glupota, chociazby ze wzgledu na zdrowie matki czy wlasnie tego typu rzadkie przypadki mutacji i chorob plodu. Ale pozwalanie na aborcje bo sie nie chcialo gumki zalozyc to glupota. Ludzie musza byc odpowiedzialni za swoje czyny. Jak sie upije, wsiade do samochodu