Wczoraj w biedronce przy kasie jakiś typ wyłożył puste, szklane butelki i potem kasjer to skanował i naliczał mu rabat na nową wódkę. To nawet tym się trzeba zajmować na kasie? i jeszcze pamiętam jak z miesiąc temu jedna kasjerka ciągle krzyczała przez ladę do drugiej, czy już dostawa przyjechała i jeśli tak, to ona niech szybko idzie "rozładować soki". Przecież taka robota to koszmar, robisz za trzech, w ciągłym stresie i

Zopyross









