TLDR: lubimy jak sprawca wypadku jest "szaleńcem", bo nie chcemy się sami przed sobą przyznać, że większość wypadków powodują kierowcy którzy jeżdżą "tak jak my".
Tak się zastanawiam gdzie tkwi sekret tego, że jedne wypadki drogowe przechodzą zupełnie bez echa, a inne stają się tak nośnym tematem.
Wiadomo że emocje się uruchamiają jak giną dzieci, piesi, wypadek z brawury. To na pewno się dokłada.
Ale moim zdaniem jest w tym pierwiastek wyparcia.
Tak się zastanawiam gdzie tkwi sekret tego, że jedne wypadki drogowe przechodzą zupełnie bez echa, a inne stają się tak nośnym tematem.
Wiadomo że emocje się uruchamiają jak giną dzieci, piesi, wypadek z brawury. To na pewno się dokłada.
Ale moim zdaniem jest w tym pierwiastek wyparcia.








































Mam nieodparte wrażenie, że nie dość, że jechał za szybko to jeszcze mocno docisnął gazu właśnie w tym celu. Efekty znamy.
Łapię się już jakichkolwiek teorii na temat przebiegu zdarzenia,