Nie chodzi o to, co jest prawdziwa prowincja, a co udawaną.
Chodzi o to, że nawet jak mieszkasz w mieście na zadupiu to dojazd masz beznadziejny. Miałem znajomego który niby mieszkał pod samym miastem, ale cyk, autobus co godzinę, ostatni o 17 i też masz problem z dojazdem
Wiec jeśli już w takim miejscu i z takimi lekkimi ograniczeniami jest ciężko, to co dopiero mówić o takiej prawdziwej



















Pewnie używała francuskiego imienia bo było jej łatwiej, a nie dlatego że się bardziej czuła Francuzką niż Polką. Nie myślała pewnie, że za 100 lat będzie problem, bo cały świat ją będzie uznawał za Francuza, a to że była z Polski to każdy będzie miał gdzieś. Pewnie nawet nie myślała, że ktokolwiek będzie o niej pamiętał.
A no negować jej poczucia bycia Polką chyba nie można negować, bo w końcu