Dokładnie tak. Mamy trawę na stromym zboczu w parku magazynowym. Koszą czymś takim, aż miło popatrzeć. Żadnym traktorkiem, riderem czy pchaną kosiarką by tego nie szło zrobić, może kosą spalinową ale terenu jest sporo i byłby strasznie upierdliwy do ogarnięcia.
Jeśli miasto ma sporo takiego terenu do skoszenia to inwestycja nie musi być tak głupia, jak to się wydaje.















Jakiś tydzień temu spotkałem koleżanke (taka nerdziara), która wyprowadzała swojego kota. Coś tam pogadaliśmy i rozeszliśmy sie pare minut później. Potem pisze do mnie wieczorem, że pół dnia płakała i jest roztrzęsiona, jej starzy też w nerwówce. Zapytałem więc jaki jest tego powód, dlaczego taka napięta atmosfera u niej jest. Otóż okazało się, że jak wracała do domu z tym swoim kotem to jakiś inny kot po drodze nasyczał na jej kota i zrobił grzbiet, ale koty nie gryzły sie. To trwało podobno około 10 sekund. Tamten drugi kot uciekł, a ona swojego wzięła na ręce i też wróciła z nim do domu cała zapłakana. Dodam, że ona ma prawie 25 lat i pierwszy raz coś takiego słysze, żeby ktoś ryczał i był roztrzęsiony ze starymi przez to, że drugi kot nasyczał na jej kota.
Co o tym myślicie? Ja osobiście jestem troche zdziwiony jej reakcją. To jakieś przewrażliwienie czy co? Miałem z nią iść do kina na randke, ale po tym to nie wiem czy warto wchodzić w jakieś związki, jak ona będzie byle powodu płakała i sie trząsła. Sam nie wiem co o tym myśleć. Wasze różowe albo znajome też tak mają?
---
Stara w-----a? Nasycz jej na kota to ucieknie z płaczem ( ͡° ͜ʖ ͡°)