przekonanie, że inna ;polityka informacyjna wydatnie by cokolwiek zmieniła, zdaje mi się równie naiwne, co często powtarzany postulat, iż wystarczy wprowadzić do szkół podstawy logiki/weryfikacji źródeł/czegoś tam
@Pieszczoszek_Czyscioszek: jako interwencja „edukacyjna” racja. ale gdyby taka polityka rzeczywiście sygnalizowała transparentność rządzących i responsywnośc na wątpliwości ludzi, to miałoby pewnie jakąś szansę na odbudowę zaufania do polityki.
@LebronAntetokounmpo: z tym się zgadzam, ale w US informowali i dało to prawdopodobnie dokładnie nic, bo ludzie po prostu nie widzą w swoim otoczeniu abstrakcyjnych cyferek, więc ich to w ogóle nie interesuje i nie ma specjalnego potencjału perswazyjnego
@Pieszczoszek_Czyscioszek: pominąłeś moje ulubione fragmenty tej dyskusji, tj. to że niewierzenie na słowo Sikorskiemu oznacza bycie faszystą i bardzo rozsądną konstatację OPa, że strzelanie do ruskich implikuje dobre zdolności retoryczne.
@niedoszly_andrzej: znam Turchina i szanuję, ale głównie z Seshat, prac o bóstwach moralizujących, tych rzeczy co są trochę w pobliżu Santa Fe Institute, itp.; End Times nie czytałem. bardzo mgliście kojarzę jego hipotezę o nadprodukcji elit, ale jedynie z doniesień prasowych więc nie na tyle żeby mieć coś sensownego do powiedzenia. trochę mi to brzmi jak nowe wcielenie cybernetyki (ojciec Turchina zresztą się chyba nią zajmował), do której mam pewien
Widzę że po wczorajszym wywiadzie obie strony jadą na pełnej więc mam taką prośbę zarówno do #neuropa jak i #4konserwy proratuje ktoś jakimiś screenami w wysokiej rozdzielczości regału z książkami Rafała? Szczególnie dwóch skrajnych bo te w środku wyglądają jak wypchane jakimiś zapychaczem półki typu ładnie oprawiony kodeks karny czy inne roczniki. Chętnie bym popatrzył co chłopina czyta.
@Towarzysz_Moskvin: pan Trzaskowski niestety jest literacko barbarzyńcą, do dziś w pamięci mam jego wypowiedź z wywiadu dla Big Book Cafe o równości beletrystyki i komiksów i tym, że jakiekolwiek rozgraniczenia na sztukę wysoką i niską nie mają żadnego znaczenia i są absolutnie nieuprawnione.
@Pieszczoszek_Czyscioszek: udawanie na siłę targetu wyborczego jest ogólnie dużą częścią marketingu politycznego, więc oni są na ogół namawiani do tego przez specjalistów od PRu. aczkolwiek w tym przypadku wydaje mi się, że to było jego prawdziwe przekonanie xd
@Towarzysz_Moskvin: jest po prostu powszechne przekonanie w branży, że wyborcy preferują kandydatów im podobnych ale przy tym dominujących, i że wyborcze decyzje tożsamościowe są ważniejsze niż zabezpieczanie interesów własnych czy przekonania. to widać zresztą dobrze w próbach wyjaśnienia Trumpa czy pisu, czy preferowania eksponowania zatroskania tematami charakterystycznymi dla targetowanych środowisk ponad programowe propozycje rozwiązań, nawet jeśli te pierwsze nie są bardzo mocno motywujące do decyzji wyborczej (aborcja, patriotyzm). taka jest
@Pieszczoszek_Czyscioszek: ja nie mam TBH mocnych intuicji co do konkretnej struktury decyzji wyborczych, tutaj krytykuję bardziej za efekt podejścia niż za podłoże teoretyczne. niemniej jednak odróżniałbym narracje jako istotną część semiozy od samego głosowania na podobieństwa. to, co mi też intuicyjnie najmniej pasuje, to (1) przekonanie o zaniedbywaniu własnych interesów i preferencji dla tożsamości/opowieści, (2) możliwość kreacji narracji z niczego. i w konsekwencji np. właśnie to, na co wskazujesz, tj.
@Towarzysz_Moskvin: pozostaję jednak sceptycznym. porażki wyborcze mogą skutkować pewną refleksją co do skuteczności strategii, ale koniec końców politycy nie mają czasu i wiedzy na zawracanie sobie głowy zgłębianiem tematu i będą ufać specjalistom, może co najwyżej trochę innym.
Szkopuł w tym, że grupa osób pijących niewiele jest znacznie "czystsza" niż grupa abstynentów, która składa się zarówno z osób które nigdy go nie piły jak i alkoholików np z wszywką którym a-----l już zdążył uszkodzić zdrowie.
@FOTEL: Co gorsza, niestety grupa osób dyskutujących składa się z ludzi, którzy nigdy nie czytali badania. Albo abstraktu chociażby:
[W]hen compared with never drinking, low to moderate drinking was associated with significantly better
oczywiście samo przytoczone badanie jest JESZCZE starsze bo ma już 37 lat
@FOTEL: Jest starsze nie bez powodu, przywołałem je dla zaznaczenia że stare badania jak najbardziej uwzględniały problem, za który wydajesz się je skreślać. J-kształtny znaczy, że jego wykres ma kształt litery J, J-shaped risk i J-shaped relationship to typowe sformułowania w literaturze; przepraszam najmocniej, że założyłem że ktoś, kto się wymądrza o problemach z badaniami ma minimalne doświadczenie
dziwnym trafem miażdżąca większość co się dostaje, to dzieci wcześniejszych absolwentów
@niedoszly_andrzej: w sumie co w tym dziwnego? trudno mi sobie wyobrazić teorię transmisji inteligencji (kapitał kulturowy, inne wpływy otoczenia, genetyka…), która by przewidywała inaczej.
@niedoszly_andrzej: ach, no to prawda, ale zlikwidowanie nierówności w dostępie do równowartościowej edukacji to jest coś, co się nigdzie nie udało i powiedziałbym, że główna część problemu to, że po prostu nie wiemy jak i same interwencje w system edukacji nie wystarczą. w wyniku czego taki efekt będzie nawet we w miarę sprawiedliwym — jak na aktualne możliwości — systemie.
@Pieszczoszek_Czyscioszek: uwiebiam ten portal, wszedłem z ciekawości w ich losowy fact check i przeczytałem z podziwem debunk niesłychanie ważnego do odniesienia się fragmentu wypowiedzi o tym, że w Japonii komputer stoi na środku dużego pokoju, gdzie przez cały czas są rodzice poprzez przywołanie statystyki, że większość graczy używa konsoli.
@Orlenc: Posłanka pochodzi od słowa posłanek, nie od posłaniec. „Poprawną" formą żeńską od słowa posłaniec jest posłannica. Nie ma też nic naciąganego w feminatywie posełka, to najbardziej typowy sposób tworzenia form żeńskich, w tym wypadku najbardziej symetrycznym słowotwórstwem byłoby właśnie albo posełka albo posełkini(a). Te formy zresztą funkcjonowały w polszczyźnie, ale w tej chwili są martwe i wyparte przez formę posłanka, która nie jest
@Orlenc: Nie tylko w tym rzecz, że istniała wcześniej (wszak wyizolowane użycie leksemu w średniowieczu nie uzasadniałoby jego poprawności dziś), ale że proces jej popularyzacji w omawianym użyciu jest ciągły prawie od początku XX wieku. To po pierwsze usprawiedliwienie normatywności, a po drugie wskazówka że ideologiczne dążenia w bieżących kwestiach lewicowych nie mogą tłumaczyć tego rostrzygnięcia, a przynajmniej nie w pełni.
Czy feminatywy są forsowane na lewicy i przyświeca temu wiara
@niedoszly_andrzej: Nie jest trudne wstępne oszacowanie tego, jak prawdopodobne jest istnienie kauzalnego wpływu, jeżeli ten wpływ miałby mieć siłę przypisywaną przez zachodnich analityków rosyjskiej propagandzie.
To jest coś, co raz za razem wykazuje zupełny brak oznak (bezpośrednich) efektów na opinie i zachowania, a konsumpcja jest silnie skoncentrowana wśród ludzi, którzy celowo poszukują dezinformacyjnych treści.
Oczywiście co bardziej kreatywni cyferkomanci korelują np. pogodę w
@niedoszly_andrzej: jeżeli pytasz o bezpośredni perswazyjny efekt samego użytkowania, to tak. ale to nie jest zjawisko wyjątkowe dla SM, na poziomie społecznym niewielki efekt mają też kampanie wyborcze, debaty, itp., itd. tam, gdzie znajdujemy efekty, są one bardziej spójne z informatywnym niż perswazyjnym charakterem komunikacji (tj. np. ludzie pozyskują nową wiedzę o poglądach kandydata mało znanego). ludzie są ogólnie często zaskakująco trudno perswadowalni i w większości dyskusji efekty
Darwin’s sustained engagement with the products of his culture is remarkable. He averaged one book every ten days for twenty three years, including works of fiction and foreign-language texts which are not part of the present analysis. For some months in our data, Darwin appears to be reading one book every two days, a fact even he was astonished by:
"JAMA Oncology (2019): Men on TRT had a higher risk of developing high-grade prostate cancer, suggesting long-term androgen exposure fuels cancer progression", onkolodzy też się mylą? XD
@Filippa: to konto to jest jakaś parodia czy o co chodzi? przecież to „cytowanie” wygląda jak wygenerowane w jakim LLM. sens cytowań jest taki, żeby łatwo było namierzyć i zweryfikować źródło; podawanie samych autorów — albo w ogóle, jak tu, tytułu czasopisma — bez
@Pieszczoszek_Czyscioszek: to prawda, ale nieporadność językową można osobie zajmującej się neurologią, ewolucją i genetyką jednak wybaczyć — wszak przy takim zakresie ekspertyzy mogło już po prostu zabraknąć czasu na naukę tak prozaicznej rzeczy jak języka ojczystego; niepotrzebne przeinaczenie tytułu publikacji dla zbliżenia do tematu rozmowy albo naśladowanie stylu cytowania z publikacji naukowych ale z pominięciem jakichkolwiek przydatnych namiarów to są natomiast błędy, które dla człowieka są mocno nietypowe.
Można się jednak przyczepić do nieuwzględniania nowszych prac historycznych
@niedoszly_andrzej: w sumie to chyba zaleta dla wprowadzenia — w najbardziej aktywnych aktualnie tematach jest zazwyczaj na tyle duży bałagan, że laik będzie miał problem z wyobrażeniem sobie, jak wyglada przestrzeń dyskursu, jeżeli przeładować go szczególikami bieżących sporów.
czuję się mądrzejszy od wszystkich teraz i się po prostu musiałem czepić
@niedoszly_andrzej: jest to i mój grzech w tematach, o których jakoś więcej czytam, ale patrząc np. na psychologiczną literaturę popularnonaukową, gdzie autorzy usilnie wciskają nowinki akurat potwierdzające ich ulubioną teorię, a które na ogół się przeterminowują jeszcze zanim skończą pisać książkę, opcja powstrzymania się od nadmiernego wikłania w dyskusje aktualne jawi mi się jako opcja dużo lepsza.
Musk obiecał, że jego Departament Efektywności Rządowej (DOGE) zrewolucjonizuje amerykańskie finanse publiczne, eliminując miliardy dolarów „zmarnowanych” środków. Zamiast tego jego zespół zaprezentował światu niechlujne, pełne błędów szacunki, które więcej mają wspólnego z amatorskim arkuszem kalkulacyjnym niż rzetelną analizą budżetową. Dwa przypadki najlepiej ilustrują skalę niekompetencji i manipulacji: fałszywe oszczędności rzędu 8 miliardów dolarów oraz absurdalne oskarżenia o miliony zmarłych rzekomo pobierających świadczenia Social Security.
Największa pozycja na stronie internetowej DOGE, przedstawiającej rzekome oszczędności
Ponieważ COBOL nie obsługuje typów dat, systemy Social Security korzystają z domyślnej daty odniesienia, aby wypełnić brakujące informacje o urodzeniu. Najczęściej stosowaną wartością jest 20 maja 1875 roku, data międzynarodowej konferencji standardów metrycznych w Paryżu.
@ish_waw: co w ogóle ma znaczyć ten tekst? jeżeli autor chce powiedzieć, że najczęściej stosowaną w ogóle, to na pewno to nie jest prawda, nigdy w życiu nie słyszałem o takiej dacie odniesienia w żadnym systemie[1].
Badania pokazują, że brak ojca w życiu dzieci ma poważne konsekwencje: 71% uczniów porzucających szkołę, 85% młodocianych przestępców i 90% dzieci uciekających z domu pochodzi z rodzin bez ojca. Takie dzieci są 5 razy bardziej narażone na przemoc i mają 100 razy większe ryzyko śmierci z jej powodu.
np. dotyczące stwardnienia rozsianego lub chorób serca mogą temu nie zaprzeczać - tylko koncentrują się na różnych chorobach.
@Filippa: Jak zwykle nie czytasz nawet badań, na które się powołujesz. Badanie Glantza było m.in. o MS; dlatego o nim m.in. pisałem (i dlatego, że dane na jego temat są stosunkowo najlepszej jakości). Wysyłałem zresztą też publikacje analizujące także raka, część z podziałem na konkretne rodzaje i efektu takiego, jak u Glantza po
I w jaki sposób pogrupowanie chorób unieważnia wnioski?
@Filippa: Co? Pogrupowanie chorób nic nie unieważnia, tylko pokazuje, że nie czytałaś badania.
Poza tym sam Glantz i in. nie używają dokładnego słowa "7x"
Masz okropny zwyczaj pisania kompletnie irrelewantnych rzeczy, które nic nie wnoszą do rozmowy, a prowadzą do tego, że Twoje wiadomości są rozwlekłe. Wiem skąd dziennikarze wzięli siedmiokrotność i sześciokrotność i nie ma to żadnego znaczenia. Poza tym nie musisz dostarczać
@samarin: jeszcze prawo Benforda przeanalizujcie, tylko potem się nie dziwcie jak republikanie w us odwalają podobne glupoty