Aktywne Wpisy

locpid +74
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

kre-dens +78
Ogladam wlasnie Kanal Sportowy, który prowadzi naklejka na kibel, a gosciem jest Milik. I co wlasnie powiedzial odklejony Areczek:
"nie jestem gotowy teraz na polska lige, chcialbym pograc jeszcze na takim poziomie jak wczesniej"
Przypominam, chlop ma 32 lata, ostatni powazny mecz 2,5 roku temu, gol? To trzeba do kronik historii Juventusu spojrzec.
I ten komentarz z czatu doslownie w samo sedno! :D
#mecz #pilkanozna #kanalsportowy
"nie jestem gotowy teraz na polska lige, chcialbym pograc jeszcze na takim poziomie jak wczesniej"
Przypominam, chlop ma 32 lata, ostatni powazny mecz 2,5 roku temu, gol? To trzeba do kronik historii Juventusu spojrzec.
I ten komentarz z czatu doslownie w samo sedno! :D
#mecz #pilkanozna #kanalsportowy
źródło: arek
Pobierz




Pierwszy start sezonu, pierwszy DNF sezonu i od razu drugi w życiu. Cross Uraz Duathlon dystans bike 40km terenowej jazdy na 10km pętli. Od tygodnia padał deszcz, przed starem standardowo rozgrzewka i objazd trasy, błota w pytę i jeszcze trochę. Po objeździe chwila przerwy, szybkie jedzonko i na start, który się opóźniał. Wymarzliśmy srogo, gdy w końcu dostaliśmy sygnał by ustawić się na starcie. No i tak wyszło, że stałem gdzieś na wysokości 3 / 4 grupy. Sam start poszedł nadwyraz dobrze, było widać przewagę sztywnego przełaja nad mtb, szczególnie że pierwsze 600m było asfaltowe. Już na starcie wyprzedziłem z 20 osób. Na końcu jedynej asfaltowej sekcji byłem już na wysokości 1/3 grupy. Niestety widziałem, że formuje się około 10-15 osobowy odjazd głównie na mtb która dość powoli odjeżdżała. Cały czas się przeciskałem często przez nie łatwy teren mając ich ciągle w zasięgu wzroku. Co trochę ktoś z tej grupki odpadał – 4 osoby na pewno, a ja ciągle konsekwentnie przebijałem się do przodu, zawodnik po zawodniku. Jechałem już dość blisko grupy – przede mną było jeszcze z 7-10 osób i następnie czołówka. Dojechaliśmy do wąskiego gardła pełnego błota. Tzn ścieżka 3 metry szeroka, po środku „suchy” ślad szerokości 30cm (tylko na pierwszym okrążeniu) a po bokach głębokie kałuże. Zrobił się lekko korek, więc zamiast czekać jak reszta na swoją kolej, zeskoczyłem z roweru i pobiegłem bokiem omijając korek. Zyskałem w ten sposób kilka miejsc, ale niestety czołówkę straciłem z oczu. Na jedynym podjeździe ( a zjazdów było o ironio kilka) złapałem jednego człowieka na przełaju oraz kontakt wzrokowy z grupą – kończyli podjazd jakieś 800m dalej. Zaczeliśmy ich gonić z zamiarem dołączenia. Niestety pod koniec pierwszej rundy wjechałem w coś ostrego w kałuży – opona rozcięta, brak powietrza, mleko nie dało rady. Szybkie zatrzymanie, wbicie sznurka w oponę, pompowanie co2, powietrze uciekło, mleko rzygło i nic. Drugie pompowanie – jest trzyma. Wskakuję na rower i gonię dalej. Straciłem około 4 minut, mase osób mnie wyprzedziło. W momencie zatrzymania do lidera wg stravy flyby miałem około 2-3 minut straty. Ruszyłem, niestety opona nie była uszczelniona do końca i schodziło ciśnienie na tyle, ze zacząłem na sekcji asfaltowej dobijać obręczą. Zatryzmanie i kolejny strzał co2. Wszyscy których wyprzedziłem przez te 2 minuty jazdy znów mnie wyprzedzili. Dobiłem ciśnienie i jadę dalej. Tym razem już trzymało. Wiem, że na dobre miejsce już nie mam szans, ale top 15 dalej w zasięgu bo noga podaje fajnie wiec gonie mijając kolejne osoby i uczestnicząc w jednej „kraksie”. Z nów jest korek, więc biegnę bokiem, niestety jedna Pani postanowiła ominąc korek bokiem jadąc, nie oglądając się za siebie, wjechała prosto w biegnącego mnie i się wyrąbała w kałuże po kolana. Oczywiście pretensje miała do mnie, bo powinienem ją przepuścić i uważać. Pod koniec drugiej rundy dogoniłem kolegę z klubu, który ostatecznie skończył na 22 miejscu. Na sekcji asfaltowej na początku 3 okrążenia postanowiłem odpocząć a na koniec asfaltu zaatakować i gonić dalej. Asfalt kończył się zakrętem 90 stopni i wąskim mostkiem, więc było trzeba mocno dohamować. Na dodatek postanowiłem opóźnić to dohamowanie by jak najmniej stracić. Jakież było moje ździwienie gdy hamulce nie zadziałały i wrypałem się w łąkę. Szybkie zatrzymanie spojrzenie na hamulce – linki ok, zaciski chodzą ale nie hamuje. Nie wiem dla czego. Pada więc decyzja o wycofaniu, bez obu hamulców nie ma sensu jechać - zbyt niebezpieczne w trybie wyścigowym. Prawa klamka ledwo się rusza i 0 efektu, lewa wpada do końca i również zero efektu. Trzecie okrążenie dokańczam w trybie rozjazdowym byle doturlać się do mety i się wycofać bezpiecznie. Po drugim okrążeniu miałem 15 minut straty do lidera oraz 8 minut do gościa który skończył na 11 miejscu. Gdyby nie awaria hamulców myślę, ze top 10-15 było osiągalne.
Warunki były przeokrutne ale zabawa przednia. Błota ogrom, zabawy też ????
Kolejny start 16 kwietnia ale tym razem szosowy. Liczę na lepszą pogodę i wynik ????
Jeżeli chcesz poczytać więcej relacji z wyścigów, oraz zobaczyć jak trenuję z pomocą #trener #kolarstwo na #rower #szosa zapraszam na #hiponaszosie . Dzielę się tam swoimi planami treningowymi, relacjami z wyścigów i treningów, postępami nie ukrywając obciążeń i intensywności.
#rowerowyrownik
Skrypt | Statystyki
źródło: 337985361_6075783982508930_3047307220614487581_n
PobierzAle cyrk ( ͡° ͜ʖ ͡°)
źródło: IMG_20230405_122950
Pobierz(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
źródło: IMG_20230405_202120
Pobierz