Same dziwne decyzje artystyczne. Jeż w pierwszym sezonie jeż Dunny (czy jak on się tam zwał) i ten "dzik" w drugim, mimo że ciążą na nich oszpecające klątwy, wyglądają jak z jakiejś alicji w krainie czarów - perfekcyjna symetria, dobre oświetlenie, wręcz urocze przemiany. Jak czytałem książki to wyobrażałem sobie określenie np. "jeż" jako skrót myślowy do opisania jakiegoś #!$%@? zdeformowania z igłami. Już pomijam generalny ton serialu i FATALNE kastingi, tempo,
Pierwszy sezon mi się naprawdę bardzo podobał, sprawił że sięgnąłem po książki i teraz może to kwestia właśnie książek, że widzę ile zostało #!$%@? no ale sezon drugi to tragedia xD Tego już nawet nie można oceniać w kategorii adaptacji książki, bo z książką jest wspólne tylko uniwersum a historia jest w stuprocentach inna. Jeszcze jakby ta historia była dobra, ale nie jest, zrobili z tego takie typowe bieda fantasy których pełno
Jak to jest możliwe że wszelkie odstępstwa od książki w Wiedźminie są hejtowane za spłycanie fabuły i jej zmiany, a jednocześnie te same osoby, w ramach jednego postu powołują GoT jako przykład dobrej ekranizacji xDDD (ktoś w ogóle czytał te książki?)

Przecież w GoT fabuła w serialu to była właśnie definicja spłaszczenia całego uniwersum do scen ruchania i walki (jedynie 1 sezon był po tym względem znośny), niektórzy bohaterowie mieli zmieniony całkowicie
@Wykoppeel1230 no chyba ty xd jesli porównujesz got do tego gówna netflixowego xd

Jaki zmieniony charakter stannnisa? Xd przecież caitlny zginęła dosłownie w tym samym momencie. Jedyna różnica jest taka że w książce ja wskrzesili na wymianę z berickiem, a w serialu nie miałoby to sensu bo jest dosłownie jedna scena w książce z nią i nie wiem jak by mieli jej watkę dalej pociągnąć bez materiału źródłowego. I to samo odnośnie