@qeti: ty się śmiejesz A kiedyś zdarzyło mi się rozmawiać z jakimś randomowym typem w pociągu i mieć lepszego syna nie może znaleźć pracy w USA a przecież skończył prawo na uczelni Rydzyka w Toruniu
  • Odpowiedz
@qeti: a i jeszcze jedno, jakiegoś gościa co miał córkę czy wnusie po 5 kierunkach. To było w 2015.
Oczywiście śmiech, bo jak to pracy nie może znaleźć.
To mówię: co, bezpieczeństwo narodowe, wewnętrzne, pedagogika, stosunki międzynarodowe i turystyka?
Nie pedagogika tylko (tu podaje jakiś kierunek typu bullshit).
No padliśmy wszyscy, a dziad się gotował. X.x
  • Odpowiedz
Właśnie podliczam i wyszło mi że moje dzieci mają 7 zajęć dodatkowych w tym 2 poza szkołą… Tzn jedna ma 7, w tym 2 poza szkołą, druga 7 w tym 3 poza szkołą (1 nie musi chodzić co tydzień). Nie wiem czy to nie przesada. Niby mało lekcji mają. Dodatkowy angielski 2 razy w tygodniu czyli w sumie 4 godziny. A jak jest u Was?

#szkola #zajeciadodatkowe
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jest sens zapisać się na zajęcia grupowe w szkole językowej? Czy lepiej indywidualne 2 razy w tygodniu? Chcę przygotować sie do matury w przyszłym roku. Do szkoły musiabym iśc na a2. Czy lepiej tedaz indiwidualne, a potem na wyzszy poziom grupa?
#szkola #angielskizwykopem #licbaza #polska
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Ana77: Jest. Grupowe mają tę zaletę, że zwykle - w dobrych szkołach - na poziomie B1/B2+ to po prostu zwykłe rozmowy. Jak jest fajny ogarnięty nauczyciel, a najlepiej native, to zwyczajnie nie czujesz, że się uczysz, a to gigantycznie zdejmuje obciążenie psychiczne i ułatwia przyswajanie wiedzy.
  • Odpowiedz
Z systememu edukacji pamiętam przeskok pomiędzy szkołą, a studniami.
W szkole mają każdego za śmiecia, a na studiach już to ciebie podchodzą jak do człowieka.
W szkole odpytywanie losowych osób przy klasie, łatwiej mają uczniowie z dobrych domów, lizusy itp. Jak coś nie potrafisz to jakaś sfrustrowana pinda drżę na ciebie ryja.
Na studiach podane kiedy i z czegma być pisemny kolos, a kiedy egzamin. Nie zadajesz to następny termin. Nie zdajesz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pamiętam jak jakoś w 2008 roku do polskich szkół wszedł przegenialny pomysł na promocję zdrowego odżywiania i prawidłowych nawyków. Mianowicie, uczniowie dostawali mleko. Ale jako że żyjemy w kraju, którego nazwa zaczyna się na P i kończy na olska, gdzie każdy po drodze musi coś tam zarobić a wszelkie państwowe programy nie są tym, czym na pierwszy rzut oka wydają się być, to prędko z pewnie spoko inicjatywy (jak ktoś się zna
CrokusYounghand - Pamiętam jak jakoś w 2008 roku do polskich szkół wszedł przegenialn...

źródło: image

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@CrokusYounghand u mnie w szkole były wszystkie smaki darmowe i zwykłego prawie nikt nie brał za to trzeba było mieć znajomości żeby dopchać się po czekoladowe lub waniliowe a nie fuj truskawkowe
  • Odpowiedz
@CrokusYounghand ja się na to nie załapałem, za moich czasów bylo bardziej sensownie: na jednej z przerw przychodziło się do stołówki i pani kucharka nalewała każdemu kubek mleka. Można było do tego sobie samemu przynieść kakao. Pamiętam, że miałem normalnie kakao w woreczku i sobie to mieszałem. Nie było problemu z dolewkami, bo nie wszystkie dzieci chciały.
  • Odpowiedz