Piękny lipcowy dzień. Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiegnie zajączek, sarenka, w tle słychać leniwe stukanie dzięcioła.
Wtem z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu. Widać że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las. Zające uciekają do swych nor. Zwierzęta w popłochu czmychają na boki. Tabun biegnie z wielką prędkością przetaczając się przez las, nic nie widać, pył i kurz wszystko zasłania.
Facet siedzi w ciemnym klubie. Sączy drinka i słyszy jak ktoś usiadł obok. Postanowił zagadać: - Opowiedzieć Ci dowcip o blondynce?? Na to odzywa się żeński głos: - Jestem blondynka, mam 170 cm i jestem bardzo silną kobietą. Tuż za mną siedzi moja koleżanka , także blondynka, która od 15 lat trenuje podnoszenie ciężarów a z nią siedzi 2 metrowa zawodniczka kickboxingu, tez blondynka. Nadal chcesz opowiadać ten dowcip?? - Nie, #!$%@?ę,
Budzi się facet na tylnym siedzeniu jadącego auta. Spogląda na siedzenie kierowcy, a tam wielki, napakowany typ z czerwoną skórą i rogami na głowie. - Co się dzieje? Gdzie ja jestem?! - pyta kierowcy. - Umarłeś. Jestem diabłem i wiozę cię tam, gdzie twoje miejsce. Facet wygląda za okno i blednie. - Jak tu strasznie, brzydko... I tak szaro, depresyjnie. - Zgadza się - mówi diabeł. - Te sypiące się ruiny, jak
Ja: - Do widzenia i dziękuję za poczęstowanie mnie pysznym mlekiem. Pracownik banku spermy: - Jakim mlekiem? Ja: - Tym co stało na Pańskim biurku... Pracownik banku spermy: - O Boże... Ja: - Co...? Pracownik banku spermy: - Wypił Pan moje mleko!
Kontrola Legalności Pracy wypytuje w Holandii Polaka: - Mówi pan po holendersku? - Tak, trochę. - A ma pan pozwolenie na prace? - Oczywiście mam. - A pana kolega tam w pomidorach tez ma? - Naturalnie tez ma. - Mógłby pan go zawołać?
@pacuja: Bohlen to jego nazwisko zapisane po niemiecku. Bolen - po rosyjsku, choć może też właśnie oznaczać przymiotnik chory. Stąd nieprzetłumaczalna gra.