Początek niepozorny. Standardowa czwarta godzina przesłuchań świadków w podziale majątku przed Krakowem-Śródziemiem.
Sklejka ławki wrzyna się w dupę, ręce zgrabiałe od nieszczelnego okna, kręgosłup szyjny, o ile jeszcze istnieje, wytworzył trwałą spoinę międzykręgową ułatwiająca trwanie w pozycji schylno-siedzącej. Protokolantka od szybkości pisania zeznań świadków zdążyła nabawić się cieśni nadgarstka.
Wszystko niby leci jak zawsze. Przedmiot jednak troszkę nietypowy, bo to podział majątku podróżnika-entomologa-spawacza Andrzeja i homeopatki-astrolożki Eweliny. Duet z deka niedobrany, ale
Sklejka ławki wrzyna się w dupę, ręce zgrabiałe od nieszczelnego okna, kręgosłup szyjny, o ile jeszcze istnieje, wytworzył trwałą spoinę międzykręgową ułatwiająca trwanie w pozycji schylno-siedzącej. Protokolantka od szybkości pisania zeznań świadków zdążyła nabawić się cieśni nadgarstka.
Wszystko niby leci jak zawsze. Przedmiot jednak troszkę nietypowy, bo to podział majątku podróżnika-entomologa-spawacza Andrzeja i homeopatki-astrolożki Eweliny. Duet z deka niedobrany, ale























