375 210,80 - 14,50 - 9,33 = 375 186,97
Kolejny start w strugach deszczu… Miałem taki zamiar trochę dzisiaj już pospać – niestety nie do końca się udało i poszedłem spać dopiero o północy. Równo 4:30 wstałem, zebrałem się na tyle sprawnie na ile potrafiłem i punkt piąta wyruszyłem w trasę.
Wydawało mi się, że nie pada – tymczasem po otwarciu drzwi garażu powitał mnie rzęsisty deszcz... Koty, które jojczały żeby je wypuścić –
Kolejny start w strugach deszczu… Miałem taki zamiar trochę dzisiaj już pospać – niestety nie do końca się udało i poszedłem spać dopiero o północy. Równo 4:30 wstałem, zebrałem się na tyle sprawnie na ile potrafiłem i punkt piąta wyruszyłem w trasę.
Wydawało mi się, że nie pada – tymczasem po otwarciu drzwi garażu powitał mnie rzęsisty deszcz... Koty, które jojczały żeby je wypuścić –









Wreszcie nie pada! W miarę spokojne bieganie z rana, wtorkowe górki było jeszcze czuć.
Takie ładne pola z rzepakiem po drodze i w sumie jak na godziny szczytu - na dwukilumetrowym odcinku przez te pola nie minął mnie żaden samochód.
#
źródło: comment_uVZ2rXwTvkn3HWz1BJVvarlIwQxMKbQl.jpg
Pobierz