Trzeci tydzień szkolenia i czuć, że to już finisz — ludzie odliczają dni, kadra trochę luzuje śrubę, a ja mam w głowie to dziwne poczucie, że zaraz wrócę do cywila z czymś więcej niż tylko zakwasami i brakiem snu. Rutyna jest już wdrukowana: wykłady, musztra, WF, Beryl, wieczorne ogarnianie sprzętu. I właśnie w tym „prawie końcu” mój mózg uznał, że to idealny moment na ostatnie próby społeczne, oczywiście w najgorszy możliwy sposób.
Pierwsza
Pierwsza






























źródło: Screenshot_20260201_135310_Lite
Pobierz