Wpis z mikrobloga

Mirki, update z frontu. Tak, jestem już na szkoleniu i powiem wam jedno: to nie jest żadna romantyczna przygoda ani filmik z TikToka, tylko konkretne zderzenie z rzeczywistością.
Pierwsze dni to był szok dla organizmu. Pobudka jakby świat miał do mnie osobistą urazę. Zimno, pośpiech, wszystko na czas, ciągle coś do ogarnięcia. Nogi obolałe, plecy obolałe, człowiek nie wie czy bardziej boli go ciało czy ego. Jak ktoś myśli, że tu się przychodzi “po dyscyplinę” jak do sklepu, to nie. Tu ci ją wbijają młotkiem przez rutynę, zmęczenie i to, że nie ma litości dla chaosu.
I teraz temat, który mnie tu najbardziej kompromituje. Ja myślałem, że jak będzie wspólny wysiłek, mundur i zasady, to kontakt z ludźmi będzie łatwiejszy. A u mnie dalej jest ten sam problem: zero intuicji społecznej, tylko że teraz na sterydach, bo stres i zmęczenie wyciągają ze mnie tryb NPC.
Próbowałem zagadać kilka razy przy różnych okazjach i za każdym razem czułem, jak moja godność odpina się od pleców i ucieka w krzaki.
Przerwa po zajęciach, wszyscy łapią oddech, stoją w grupkach. Ja podchodzę i zamiast normalnego cześć, to mózg odpala mi tekst:
melduję gotowość do rozmowy, przyjmujesz raport czy odsyłasz mnie do przełożonego
Reakcja: takie spojrzenie, jakbym jej zaproponował ulotkę z banku. Krótkie mhm i odwrót do koleżanek. Koniec.
Stołówka. Siedzę obok, bo akurat było miejsce. Chcę być lekki, więc rzucam:
wnioskuję o przydział do twojego stolika, bo sam to ja jestem w trybie samotny marsz
Reakcja: cisza, potem ktoś się uśmiechnął z litości, ona tylko powiedziała że chce zjeść w spokoju. I ja od razu poczułem, że mam na czole napis desperat.
Po zajęciach idziemy grupą. Myślę sobie, w grupie bezpieczniej, bo jak będzie cringe, to się rozmyje. No to mówię:
jeśli dziś znów pomylę kierunek, mogę iść za tobą, wyglądasz jak ktoś kto ma mapę do życia
Reakcja: ktoś parsknął, ona powiedziała żebym się skupił na szkoleniu, a nie na tekstach. I miała rację, tylko ja to usłyszałem jak wyrok.
Wieczorem czyszczenie broni, wszyscy dłubią, atmosfera niby luźniejsza, ale dalej wojskowa, bez pajacowania. Ja stoję obok i udaję, że jestem opanowany. I wtedy mój mózg robi mi największą krzywdę:
jak ja mówię że mam problem z celownikiem, to mam na myśli że mi się wzrok sam ustawia na ciebie
Reakcja: ona spojrzała jak na człowieka z innej planety i powiedziała serio? po czym wstała i usiadła gdzie indziej. Tyle było z mojego naturalnego kontekstu.
Najgorsze było to, że raz trafiło to w uszy przełożonego. Nie wiem czy usłyszał sam tekst, czy tylko zobaczył, że odklejam się w złym momencie, ale podszedł, spojrzał i zaczęło się to wojskowe wychowanie przez upokorzenie:
szeregowy k---a, widzę że masz za dużo energii na durnotę. masz tu natychmiast pięćdziesiąt pompek.
I nie było dyskusji. Zrobiłem. Na oczach ludzi. Ktoś się śmiał, ktoś udawał, że nie widzi, ja miałem ochotę wtopić się w podłogę. To nie było żadne znęcanie się, tylko klasyczna wojskowa lekcja: tu nie ma miejsca na wygłupy, jak jesteś w trybie zadanie.
I tak wygląda real talk. Tu nie ma atmosfery podrywu, tylko atmosfera roboty, zmęczenia i trzymania się zasad. Jak ktoś się z kimś dogada, to raczej przez normalne bycie człowiekiem w grupie, a nie przez teksty. A ja, jak widać, dalej próbuję nadrabiać braki najgorszą metodą, czyli gadaniem jak postać poboczna.
Dlatego pytanie do ludzi, którzy ogarniają temat od środka: jak tu w ogóle rozmawiać normalnie, żeby nie wyjść na pajaca i nie robić nikomu dyskomfortu? Kiedy zagadywać, o czym, czego nie robić absolutnie? Bo ja w stresie mam odruch robienia z siebie mema i już raz skończyło się to pięćdziesięcioma pompkami za głupotę.
#blackpill #przegryw #tinder #redpill #pua #redpill #wojna #wojsko
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@Romek_trybik_ewolucji: No to w skrócie co się tu dzieje na co dzień: normalna szkoleniówka. Codziennie mamy wykłady, musztrę i zajęcia z WF, do tego ciągła bieganina wokół organizacji dnia, sprzętu i zadań. Więc jak mam nawiązywać, to do takich rzeczy: zmęczenie, presja, rutyna, zakaz telefonów i to, że wszystkim jest ciężko w podobnym stopniu.
  • Odpowiedz
@Sakon72: do tego że się u------s w błocie albo że przełożony jakiś durny i każe robić głupoty albo że dzisiaj jakoś kaszanka smaczniejsza była ...
  • Odpowiedz
  • 2
@mr-dawid: Jestem tu, bo jestem tak zadłużony po kursach PUA i zwyczajnie nie mam wyboru. Z moim brakiem sensownego doświadczenia zawodowego nigdzie nie dostanę takich pieniędzy na start, a ja muszę to jak najszybciej pospłacać i stanąć na nogi.
  • Odpowiedz
@Sakon72: no z tym celownikiem to dowaliłeś, ciekawe czy po tym tekście dostaniesz w ogóle b--ń do ręki ( ͡º ͜ʖ͡º)
Poza tym te kursy pua zrobiły ci krzywdę, bo zamiast normalnie gadać z tymi kobietami to ty pajacujesz by dostać ich aprobatę
  • Odpowiedz
Dlatego pytanie do ludzi, którzy ogarniają temat od środka: jak tu w ogóle rozmawiać normalnie, żeby nie wyjść na pajaca i nie robić nikomu dyskomfortu? Kiedy zagadywać, o czym, czego nie robić absolutnie? Bo ja w stresie mam odruch robienia z siebie mema i już raz skończyło się to pięćdziesięcioma pompkami za głupotę.


@Sakon72: typie, wszyscy ci mówili że to się tak skończy, więc radź sobie sam XD
  • Odpowiedz