Ostatni tydzień szkolenia to już było zamknięcie rozdziału i tryb zadaniowy do końca. Egzaminy, zaliczenia, sprawdziany z tego, co przez te tygodnie było tłuczone do głowy i w mięśnie. Musztra już bardziej automatyczna niż myślenie, procedury z bronią wchodzą z pamięci, testy z regulaminów, elementy praktyczne człowiek działał jak checklistą. Stres był, ale inny niż na początku bardziej dowiezienie roboty niż chaos. No i dziś rano była przysięga. Na placu, wcześnie, chłodno,

Sakon72












