By­łem zwy­czaj­nym żoł­nie­rzem.
Nie­po­trzeb­ne ni­ko­mu na­zwi­sko.
Trup, zie­mi wy­dar­ty, leżę
przy­gnie­cio­ny uli­cą pa­ry­ską.

Rzu­ci­li na mnie sztan­da­ry,
by nie wi­dzieć śla­du od kuli.
Na­kry­li pierś tro­tu­arem,
twar­dym ka­mie­niem ulic.

Ba­ta­lio­na­mi cięż­ko
ma­sze­ro­wa­li przez pier­si,
dep­ta­li krzy­cząc: "Zwy­cię­stwo!",
prze­cho­dzi­li i dzi­wi­li się śmier­ci...

Słu­chaj­cie, nikt nie zwy­cię­żył!
Za­trzy­maj­cie się w mar­szu! stań­cie!
Zdej­mij­cie mi z pier­si cię­żar:
Łuk Trium­fal­ny i Fran­cję!

Ja nie je­stem wię­cej jej sy­nem -
ona krwi, ona męki pra­gnie.
Marsz Niepodległości

Czuję chłodny powiew wiślanego wiatru,
niech polskie flagi jak żagle rozkołysze;
przy nim szum z ulicznego amfiteatru
na melodię Roty barwi miejską ciszę.

Wypatruję mgły, tej co pachnie jesienią
i dusi powietrze śnieżnobiałym dymem,
bo najpiękniej się biel oplata z czerwienią,
kiedy płomienie rac świecą karmazynem.

Słucham stutysięcznej armii, która krzyczy,
że niepodległości nie możemy sprzedać.
Głos odbity echem każdej kamienicy,
niesiony wysoko, słyszy Andromeda.

Widzę, jak sztormowa fala targa
MartinoBlankuleto - Marsz Niepodległości

Czuję chłodny powiew wiślanego wiatru,
n...

źródło: comment_1636626209a5Im8VKXhvZjn0azsoYw6X.jpg

Pobierz
Jestem sobie covidianin
Jak ostatni mohikanin
Biegam w masce do lekarza
Krawca, szewca i piekarza.
Punkty szczepień znam dogłębnie
Testy robię ze 3 dziennie
By uniknąć czwartej fali
Nawet mi z odbytu brali
Tak się bałem o swe życie
Że modliłem się choć skrycie
Do Horbana i Simona I Pfizera i Johnsona

Dziś przeklinam mediów ściemy
Tefałpe i tefałeny
Bo po drugiej dawce szprycy
Nop w postaci zakrzepicy
Zator w sercu i