#filozofia #psychologia #poezja

OJCIEC ZAPOMINA

W. Livingston Larned

Posłuchaj, synu! Mówię do ciebie, kiedy śpisz z małą łapką skurczoną pod policzkiem
i jasnymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do twojego pokoju
z własnej woli. Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę przetoczyła się
przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. W poczuciu winy stoję przy twym
łóżku.

Oto, co myślałem, synu. Byłem dla ciebie ciężarem. Zrugałem cię, kiedy szykowałeś
się do
Pragnę zaprezentować moją pierwszą fraszkę - Nieszczęście. Miłego wieczoru.

Nieszczęście, głębokie nieszczęście.
Skąd do mnie przychodzisz?
Wciąż pustkę rodzisz.
Oskarowi oszczędzasz tą mękę.

Czym zgrzeszyłem?
Czym zawiniłem?
Od dziecka pokorą mą twarz zdobiłem.
Cichy, spokojny, nikogo nie zraniłem.

Lecz to mnie spotkała owa męka.
Nie Oskara, który przy Julii wdziękach.
Szydził, katował, upokarzał.
Mą psychikę, kruchą i delikatną obnażał.

Morał z tego prosty, morał jest taki.
Świat kocha krzywdę.
Siła przed słabość
Napisałem sonet na cześć Pani Rzecznik.

Pani Rzecznik

Kłąb żmij, chór diabelski, wymierzył pod szyję
Mikrofon, jak sztylet, kamerę - jak działo.
Na biodrze pas spięła, wyszła dumnie, śmiało,
spojrzeniem poważnym rzuciła na żmije.

O biedzie, o dzieciach diabelski chór wyje.
(Jakby biednych dzieci było u nas mało.)
Pani na to, że się zero przedostało,
Granic będziem bronić, bo nie są niczyje.

O, Pani! Anielskie, szlachetne oblicze!
Na głos twój powstali w
psycha - Napisałem sonet na cześć Pani Rzecznik.

Pani Rzecznik

Kłąb żmij, chór ...

źródło: comment_1637078568t3LSLfsJnAXDdE8iADk3BC.jpg

Pobierz
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulko, granatnikiem swoim!
Pełno dymu, a jakoby chaty nie było:
Jedna maluczką salwą tak wiele ubyło.
Krótko celowawszy, nagle wystrzeliłaś,
Wszystkie w domu kąciki zawżdy rozwaliłaś.
Nie dopuściłaś swojej matce kosztowności schować.
Ani ojcu samochodu wprzódy przeparkować.
Ni z tego, ni z owego cyngiel obłapiajac.
Pocisk walnął w sufit, pięknie wybuchając.
Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu.
Nie masz zabawki, nie masz