Jedynym substytutem normalności są dla mnie scenariusze i rojenia, które sobie tworzę przed snem. Bardzo prozaiczne sytuacje i historie, lecz dla mnie abstrakcyjne, bo wiem że nigdy do takich nie dojdzie. Zwyczajne historie, w których wracam z dziewczyną z zakupów z Lidla i rozmawiamy albo gdy wracam z pracy do mieszkania, a żona gotuje obiad, bo miała wolne i była wcześniej u fryzjera. Magluję te krótkue sceny w głowie i nadaję im
Posprzątałem kuchnię i pokój. Nastawiłem na pranie pościel i poszewki. Wywiesiłem kołdrę oraz poduszki na zewnątrz, żeby się przewietrzyły i nie mogę się schować w barłogu.
@aversxx: też jestem w podobnej sytuacji, mój stary się mną nigdy nie zajmował jedynie co przynosił do domu to stres chaos i kłótnię, a że matka była podatna (nie piła) to się wkręcała w te jego gry i też się z nim kłóciła p-------c bezsensu o niczym, latające telefony/talerze/raz telewizor/krzesła/groźby że zaraz go zabije/często płacz - jak o tym powiedziałem to stwierdziła, że we wielu rodzinach były takie sytuację no
@Larsberg: jakbym miał w alternatywie albo taka kołchoźnicza orka albo cziperki i komp to bym się nie zastanawiał długo - ewentualnie bym jeżdził raz na kwartał do jakiejś pracy najemnej a potem 2 kwartały laby
@Larsberg tych #neet to trzeba będzie batem i granatami z piwnic wykurzyć. Dalej ścieżka zdrowia, prowadząca do ciężarówki, która bezpośrednio wywozi ich na budowę
Ludzie pracują, bo inaczej umarliby z głodu, zaraz by Ci się psychika naprawiła jakbyś był w takiej sytuacji
@OlekAleksander: Sytuacja polegająca na byciu zmuszonym pod groźbą do pracowania nie może zostać logicznie uznana za coś dobrego, zatem stawianie w niej kogoś, kto tej groźby nie stworzył, ani nie zaaprobował jej stworzenia, również jako dobre nie może być traktowane. Ponadto, postawienie takie nie oznacza automatycznie uległości wobec przymusu wynikającego z takiej
@Larsberg: chuopskie życie, ciekawy jestem jak psychicznie stabilna jest taka osoba co latami siedzi na tym neet - bo co innego jest sobie odpoczywać kilka miesięcy i znowu podjąć pracę, a co innego jak ktoś dosłownie lata całe siedzi na chacie, to idzie dostać p-----l*ca jakiego
@Dietetyq: Najgorsze co może być to popaść w taką rutynę. Dobijające jest to że tyranie przez kilka lat w tym samym kołchozie jest równie destrukcyjne dla psychiki - różnica taka że wtedy przynajmniej masz kasę.
Całe moje życie to uciekanie przed wszystkim. Nie podjąłem próby zawalczenia o coś, spróbowania udźwignięcia tych problemów, które na mnie spadły i tych które sam stworzyłem. Uciekłem w tę izolację do złotej klatki, ale w niej też uciekam. Próbuję uciekać od myśli, że gdzieś w tle, w oddali na horyzoncie, zbliża się rzeczywistość, na której spotkanie nie jestem gotowy. Uciekam od głębokiego poczucia wstydu, które wynika
Opie, nie ma ludzi nieustraszonych. Chodzi o to, żeby pomimo lęku iść do przodu i robić swoje. A na to jak postrzegają cię inni ludzie masz znikomy wpływ.