Myśle, ze PiS czuje ze przegra wybory i zaczyna grać na wykończenie konkurencji jeszcze przed startem wyścigu.

Doprowadzi do ruiny Polska gospodarkę, w najbardziej podły sposób uderzy w morale ludzi - spadkiem (gwałtownym) wartości pieniądza.

Przyszły zwycięzca wyborów będzie pod ściana, albo waloryzacja 500+ albo gromy opozycji pisowskiej. Albo walka z inflacja i upadającym działalnościami albo pozostanie na obecnym kursie polityki monetarnej. Jeśli kurs będzie utrzymany to efektem będzie osłabienie polskiej gospodarki,
@Proba_Ratowania_Poziomu: Jest też inna ścieżka. Mają stalowy elektorat gdzieś około tych 30% wyborców już teraz nie do ruszenia niczym i nikim więc na nim bazują a następne 10-15% fluktuuje i skupiają się na tym by ich do siebie przekonać. Wbrew pozorą aż tak bardzo komuchy z pisu napracować się na wynik wyborczy, nie muszą. Gospodarka służy jako narzędzie, element propagandy a nie cos co powinno być stabilne i silne. To właśnie
Załóżmy przez chwilkę, na potrzeby wpisu, że prezesik NBP jest kompetentny i faktycznie wie co robi.

Jak bardzo naszemu rządowi zależy na tym żeby polska waluta traciła do tych głównych? W czym im to pomaga?
Mogą dalej pompować sztucznie dług? Zmniejsza się koszt obsługi długu? Gówno pudrem posypane?
Chcą zebrać tyle hajsu z ulicy ile mogą?

To że społeczeństwo zbiednieje ich ani trochę nie obchodzi. Ich wyborcy i tak są biedni i
@Gavilar: 1. NBP wykazuje sztuczny zysk na swoich rezerwach walutowych który może wpłacić do budżetu 2. Kurs walutowy ma dość powolny i pośredni wpływ na inflację, trudnomierzalny, poza tym nie obchodzi on wiekszosci spoleczenstwa a tym bardziej typowego elektoratu pis. Skutki dewaluacji waluty nie są widoczne od razu tak jak np skutki podniesienia stóp (podniesiony koszt obsługi długu zarówno przez obywateli jak i przez państwo) i tym samym ułatwiają utrzymywanie głosów
Jak bardzo naszemu rządowi zależy na tym żeby polska waluta traciła do tych głównych?


@Gavilar: po prostu nie można inaczej. Jeżeli chciałbyś by przestała tracić to jest na to tylko jedna recepta - podwyższenie natychmiast stóp procentowych powyżej inflacji bo tylko wtedy się opłaca złotówkę trzymać a więc kupować; i masowe, drastyczne cięcie wydatków - bo są finansowane z długu, więc trzeba przestać zaciągać nowy dług czyli ciąć wydatki.

Tego przecież
18+

Zawiera treści 18+

Ta treść została oznaczona jako materiał kontrowersyjny lub dla dorosłych.

podsumowując – NBP liczy że inflacja podażowa zatrzyma inflację popytową? W normalnej gospodarce tak by było, ale w czasach rozkotwiczonych oczekiwań inflacyjnych i PiS-owskiej polityki fiskalnej teraz przejmowanej przez pół świata, jest to głęboko szalone.

Drugą częścią oczekiwań NBP jest że coś jebnie na Zachodzie. No to już bardziej możliwe, nie będę krytykował, ale każde kolejne jebnięcie jest inne. Enronów ani Lehmanów z nami nie ma. To może nie jest szalone, ale