Akurat kończyłem ostatniego, więc nie miałem czym poczęstować. Stoję, palę pod sklepem i myślę sobie – dam mu trochę towarzystwa.
Zaczynam rozmowę od tego, że p-------y to teraz drogie są.
On na to spokojnie:
— No ja od pół roku nie kupiłem paczki.
I wyciąga z kieszeni jakiś zrolowany paragon i plastikową torebeczkę. Myślę sobie: „O, ma tytoń”.





























Dziś trafił mi się menel walczący z systemem kaucyjnym. Przyniósł chyba ze dwadzieścia paragonów za zwrócone butelki do automatu. I każdy paragon na kwotę 50 groszy. Podawał je po kolei, nie wszystkie na raz. Na protesty ludzi z kolejki i samej kasjerki twierdził że tak może i tak będzie robił dopóki ten głupi system będzie działał.
No debil do kwadratu.