Przyjechałem na kilka dni w rodzinne strony, typowe wymierające wypizdowie w Województwie Lubelskim, daleko od miasta. Dzisiaj zaszedłem wracając z wizyty na grobach bliskich do lokalnego Lewiatana. I kurde normalnie stadko kilku meneli stoi bezpośrednio przy drzwiach wejściowych z piwskiem w łapach i pali fajki tak, że dym leci na wchodzących i wychodzących ze sklepu, do środka chyba też XD. Żadnej ławeczki kilka metrów od drzwi, żadnego miejsca za sklepem chociaż, żadnych
Cabey



