Nie jestem z tych, co jakoś przeżywają celebryckie zgony. Ale w dwòch przypadkach zrobiło mi się bardzo smutno. Kilka lat temu - gdy umarł Terry Pratchett i dziś - na wiadomość o śmierci Marka Lanegana.
Lubię ten jego zdarty wokal. Lubię go na płytach Screaming Trees, na solowych i w gościnnych występach.
Koncert Marka był ostatnim, na jakim byłem przed pandemią. Szkoda, że już się nie zobaczymy panie Lanegan (
Lubię ten jego zdarty wokal. Lubię go na płytach Screaming Trees, na solowych i w gościnnych występach.
Koncert Marka był ostatnim, na jakim byłem przed pandemią. Szkoda, że już się nie zobaczymy panie Lanegan (




































Jako stydent jeszcze, przed pandemią pracowałem w małej firemce, robiliśmy zlecenia dotyczące księgowości i spisów dokumentów dla kilku dużych koroporacji.
Stawka 20 za godzine umowa zlecenie jako iż pit zerowy to tyle na łape.
Po 3 miesiacach pracy za normalna robote, był w firmie kontrol zewnętrzy dla korpo, ktore obsługiwaliśmy. Kontrola wypadła dobrze, a
Komentarz usunięty przez autora