Powoli kończymy rok.
Udało mi się dzisiaj wymęczyć w końcu te 300 km w grudniu – jakoś nie mogłem dociągnąć do tej liczby…
Wstałem dość późno, dzień luźny więc się zbytnio też nie spieszyłem – wystartowałem wyjątkowo późno, prawie o 7 rano. Tym razem zacząłem od zakupów w piekarni i resztę trasy leciałem z pełnym plecaczkiem. Jako, że w domu z pieczywa zostało pół obwarzanka, musiałem jednak się










No i ostatni bieg w roku. Podsumowanie osobno, bo teraz mi się nie chce ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Rano nici z biegania, bo żona chora, mały hiperaktywny a nowe wifi tak się rozpirzyło że nawet przestały działać rzeczy wpięte kablem do LANu (╯°□°
źródło: comment_1672512769MtjUJvSDgfYbrx3NLogMb1.jpg
Pobierzbardzo ładnie
tak trzymać