Chciałem Wam zajawić coś nietypowego. Z wykształcenia i zawodu jestem technikiem elektrykiem. Na co dzień bawię się szafami sterowniczymi, automatyką i kablami w zakładach przemysłowych. Ale zamiast kolejnego nudnego schematu elektrycznego, postanowiłem zrobić coś szalonego – napisałem i wydałem własnym sumptem rasowy thriller przemysłowy!
Książka nazywa się „Napięcie Krytyczne”, a jej akcja toczy się w moim rodzinnym Włocławku, w halach fabryki „Atmosfera”. Nie ma tu wyssanych z palca bzdur czy klasycznych, nudnych schematów






















Weźmy taką #automatykairobotyka #automatyka
3 lata liceum, kucie do matury po nocach, wyścig szczurów by się załapać, potem 5 lat studiów jakieś różniczkowanie, zaawansowana fizyka, bardzo trudne przedmioty, trudniejszy kierunek niż lekarski. Robisz praktyki, ze 2 lata bycia szmaconym jako MŁODY i lądujesz w brudnej fabryce, w pracy zmianowej 50 km od domu za 10k brutto.
Julka po studiach europeistyki,
jakby status materialny miał zależeć od trudności tego co robię to wszyscy byśmy wrzucali fasolki do popiołu i sortowali je jak Kopciuszek, a po fajrancie oglądali duży przelew przychodzący za wysiłek
ogólnie to szkoła z naleciałościami PRL nasrała ludziom do głów wmawiając, że ciężka praca jest wartością samą w sobie
Żeby skończyć ciężkie studia, np. techniczne, są dwie opcje.
1. trzeba się tym jarać, wtedy nawet jakieś cięższe momenty nie zaburzają całokształtu. Chcesz wiedzieć jak np. zaprojektować silnik elektryczny. Trochę ciężka ta matma od przepływu prądu ale to tylko krok do pokonania.
2. nie idziesz na te studia bo interesuje cię jak zbudować silnik elektryczny. Chcesz zarabiać. Potem patrzysz na rozmiar materiału do przyswojenia i wychodzi, że jak już