nawet mój autystyczny i niedosłyszący dziadek próbował trzykrotnie (choć bezskutecznie) z małego miasteczka iść dołączyć do powstania warszawskiego (dzięki Bogu nie udało mu się, nie przeżyłby tam dnia), ale cóż - hart ducha miał, a jego wnuk własnego cienia się boi i przypadkowych ludzi napotkanych na ulicy #przegryw

noname3004





















