Czy można mówić o spektrum autyzmu, jeśli nie mam żadnych problemów z odczytywaniem intencji, żartu, przenośni, nie mam wąskich zainteresowań, nie jestem w jakiejś codziennej rutynie i ciągłych powtarzalnych schematach robienia czegoś? Czy te problemy w relacjach z ludźmi raczej mogą wynikać z wrodzonej nadwrażliwości, krytyce przez rodziców od zawsze, bullyingu w gimnazjum, zerowej samooceny, wielokrotnym zranieniu i odrzuceniu, życiu w wiecznym lęku w swoim pokoju odcięty od innych. Nie wiem sam
SamotnikPospolity















