I nie mówię tu już nawet o tym, że wymagają wytłoczonych numerów, tylko np. nie uwzględniają kart "banków internetowych", a potem wrzucają do tego worka np. mBank.
Ostatnio miałem taką sytuację, że nie przyjęli mi karty i chcieli dodatkowe 50 euro / dzień za ubezpieczenie.
#zalesie #wakacje #finanse














Jaki w ogóle jest sens bawić się w giełdę (nie mówię o bezpiecznych etfach sp500), jeśli człowiek ma relatywnie wysokie zarobki?
Załóżmy, że komuś zostaje ok. 40k miesięcznie po podatkach i kosztach życia. Ostatnio patrzę na różne spółki związane z AI/pamięciami/półprzewodnikami i mam taki mindfuck.
Jak wrzucę 10–20k w akcje, to nawet jak zrobią +10–20%, zysk jest w sumie marny w stosunku do tego,
I jakie stopy zwrotu są „dobre”?